Walka o opiekę nad Martynką. Dziecko wróciło do matki, ale to nie koniec

Czytaj dalej
Fot. Tomasz Czachorowski
Paweł Smoliński

Walka o opiekę nad Martynką. Dziecko wróciło do matki, ale to nie koniec

Paweł Smoliński

Sprawa 2-letniego dziecka z Bydgoszczy, w którą zaangażował się Krzysztof Rutkowski, ma swój dalszy ciąg.

Ostatniego dnia sierpnia relacjonowaliśmy na naszych łamach zorganizowaną w hotelu „Pod Orłem” konferencję prasową detektywa Krzysztofa Rutkowskiego, w której brały też udział dwie bydgoszczanki - matka i babcia 2-letniej Martyny. Skarżyły się, że nie mają kontaktu z dzieckiem, które miało być rzekomo przedtrzymywane przez ojca u jego schorowanych rodziców. Między zrozpaczonymi kobietami siedział najbardziej medialny polski detektyw, zaangażowany w sprawę walki rodziców o opiekę nad 2-latką.

Zdjęcia z wakacji w Bournemouth w Anglii i podczas zabaw z Martyną

Wczoraj dowiedzieliśmy się, że ojciec Martyny odwiózł dziecko do matki, która pokazała je całe i zdrowe dziennikarzom na specjalnej konferencji prasowej. Zmęczona dziewczynka siedziała na kolanach matki.

Nie mogłam się tego doczekać, emocje były ogromne. Na szczęście Arek odprowadził Martynkę, udało mi się odzyskać dziecko.

- W środę około godziny 19 dziecko wróciło do domu - powiedział prowadzący konferencję Robert Rewiński z portalu patriot24.net.

Stało się tak po postanowieniu sądu, że Martyna ma tymczasowo wrócić do matki. Doszło do mediacji między rodzicami z udziałem Krzysztofa Rutkowskiego. Trwały godzinę i zaowocowały pierwszym kontaktem Pauliny S. z Martyną.

- Nie mogłam się tego doczekać, emocje były ogromne. Na szczęście Arek odprowadził Martynkę, udało mi się odzyskać dziecko. Byłyśmy całą noc razem - mówiła wczoraj Paulina S.

- Ostatni tydzień był dla nas bardzo trudny. Oczekiwanie i strach o dziecko robiły swoje. Jednak środa okazała się dla nas przepięknym dniem, dla którego warto żyć. Dziekuję panu Rutkowskiemu, sądowi. Okazuje się jednak, że w naszym kraju dobro dziecka jest ważne - dodała babcia 2-latki.

Wczoraj głos zabrał także Krzysztof Rutkowski, który połączył się z uczestnikami konferencji przez skype’a.

- Problem Martynki został rozwiązany w sposób prawny, dżentelmeński. Zresztą nam nie chodziło o to, żeby dziecko komuś wyrwać i się z nim chować, co dla nas z technicznego punktu widzenia nie jest zresztą problemem. Trzeba było się dogadać i na szczęście tak się stało - stwierdził detektyw, który tej okazji pochwalił ojca dziewczynki, Arkadiusza D. - Okazał się osobą rozsądną, dostosował się do postanowienia sądu. To przykład, że można się porozumieć. Dobrze by było, żebyście byli przykładem dla tych, którzy wyrywają sobie dziecko, szarpią się. W czasie kłótni rodziców dziecko niepotrzebnie staje się kartą przetargową - dodał Rutkowski.

Naruszył moje dobre imię i obraził mnie, twierdząc, że że w przeszłości miałem ograniczone prawa rodzicielskie do opieki nad synem, że byłem karany za pobicie swej ówczesnej partnerki. To wszystko kłamstwo, dlatego domagam się od pana Rutkowskiego przeprosin.

Dalej utrzymywał jednak, że - jego zdaniem - dziecko powinno być wychowywane przez matkę. - Nie wyobrażam sobie, że zajmuje sie nim ojciec, a z matką nie ma kontaktu. To nie mieści się w naszej kulturze - podkreślał detektyw. Zaapelował też do dziadków Martyny, „żeby zdroworozsądkowo podchodzili do tematu i znaleźli płaszczyznę porozumienia”. - Weźcie przykład z Pauli i Arka - zachęcał Rutkowski.

„Express” skontaktował się wczoraj z ojcem Martyny. - Znam przebieg konferencji. Nie czuję się przegrany, bo sąd jeszcze nie zdecydował, kto będzie sprawował opiekę nad Martyną. Kocham moje dziecko, mnóstwo dla niego zrobiłem i będę się starał mieć z nim jak najczęstszy kontakt - powiedział Arkadiusz D. Ma pretensje do Krzysztofa Rutkowskiego. - Naruszył moje dobre imię i obraził mnie, twierdząc, że że w przeszłości miałem ograniczone prawa rodzicielskie do opieki nad synem, że byłem karany za pobicie swej ówczesnej partnerki. To wszystko kłamstwo, dlatego domagam się od pana Rutkowskiego przeprosin.

Naszą rozmowę z Arkadiuszem D. zakończył jego apel: Proszę, aby sąd pomógł ochronić moje dziecko przed zachowaniem matki i jej nowego partnera. Matka zatraciła swoją matczyną miłość i wpatrzona jest w innego mężczyznę, w związku z czym krzywdzi psychikę mojej córki.

Paweł Smoliński

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.expressbydgoski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.