W Bydgoszczy rośnie ilość odpadów oddawanych na lewo do PSZOk-ów

Czytaj dalej
Fot. Arkadiusz Wojtasiewicz
Wojciech Mąka

W Bydgoszczy rośnie ilość odpadów oddawanych na lewo do PSZOk-ów

Wojciech Mąka

Rośnie liczba odpadów oddawanych "na lewo" w punktach selektywnej zbiórki w Bydgoszczy. Najgorzej jest z niewielkimi firmami, które przywożą śmieci na konto pierwszego lepszego Kowalskiego. Niektóre gminy w kraju wprowadzają z tego powodu ograniczenia.

Zobacz wideo: 85. urodziny Jerzego Maksymiuka w Filharmonii Pomorskiej

I w kraju, i w Bydgoszczy w oczach rosną tony oddawanych do Punktów Selektywnej Zbiórki Odpadów Komunalnych kłopotliwych śmieci. Powód - chyba najważniejszy - to pandemia. Mieszkańcy zaczęli znajdować czas na przeprowadzanie remontów w mieszkaniach. Warszawiacy w ubiegłym roku oddali do punktów trzy razy więcej starych mebli i innych odpadów wielkogabarytowych. Więcej oddajemy też zużytego albo niepotrzebnego sprzętu elektronicznego, a przede wszystkim - odpadów budowlano-remontowych.

Firmy chcą wyrzucać nielegalnie

Do końca października w 2020 r. łącznie do bydgoskich PSZOK-ów przyjęto 3517 ton śmieci od 18478 klientów. W tym roku - 3721 ton od 18799 klientów. Największy tonaż stanowią odpady budowlane, wielkogabaryty, elektro-sprzęt oraz odpady zielone.

Z nieoficjalnych wypowiedzi pracowników obsługujących bydgoskie PSZOK-i wynika, że zbędnych śmieci coraz chętniej pozbywają się niewielkie firmy. I robią to niezgodnie z prawem, bo odpady do PSZOK-ów mogą przywozić tylko indywidualne osoby.

- Teoretycznie i praktycznie trzeba poświadczyć, że opłaca się odbiór odpadów, ale podanie się za kogo innego nie jest kłopotem - słyszymy. - Jak sprawdzić, czy ktoś jest tym, za kogo się podaje? Przecież nie mamy prawa legitymować, nie jesteśmy policjantami. Albo co zrobić, kiedy ktoś twierdzi, że ma potwierdzenie, ale w telefonie?

Kłopoty w udowodnieniu płacenia za śmieci mogą mieć mieszkańcy spółdzielczych bloków, bo opłata jest wliczana w czynsz. Teoretycznie więc powinni mieć zaświadczenie ze spółdzielni. Tu też otwiera się furtka dla oszustów.

Gruz coraz droższy w utylizacji

W Bydgoszczy najczęstsze nieprawidłowości przy dowozie śmieci to brak dokumentów potwierdzających pochodzenie odpadów; śmieci niezgodne z wykazem przyjmowanych w PSZOK, a także próby przekazania odpadów od firm. W punktach pojawiają się ilości np. sprzętu komputerowego lub AGD większe aniżeli wskazywałoby użytkowanie ich w gospodarstwie domowym. Zdarzają się próby zostawienia np. lodówki przemysłowej.

- Tendencja wzrostowa w ilości odpadów oddawanych do PSZOK, spowodowana jest najprawdopodobniej zwiększeniem liczby mieszkańców świadomych istnienia i funkcji PSZOK-ów, wielu klientów jest w PSZOK-u po raz pierwszy. Istotnym aspektem zwiększania się strumienia odpadów w PSZOK jest także wzrost cen za komercyjny wywóz i utylizację odpadów np. gruzu. Tym samym mieszkańcy decydują się na samodzielny transport i bezpłatną utylizację odpadów w PSZOK. Przykładem mogą być także opony, które w latach ubiegłych mieszkańcy mogli po wymianie za opłatą, najczęściej 5 zł od sztuki, zostawić u wulkanizatora- obecnie ze względu na problemy z dalszą utylizacją, wulkanizatorzy pobierają większą opłatę lub też odsyłają klientów do PSZOK - - uważa Piotr Kurek, rzecznik miejskiej spółki ProNatura, która prowadzi PSZOK-i w Bydgoszczy.

Gminy wprowadzają ograniczenia

Jeśli mieszkaniec przewiezie do PSZOK odpady rozbiórkowe za niewielką firmę, weryfikacja jest niemożliwa. Dlatego niektóre gminy w Polsce już zaczęły dla swoich mieszkańców wprowadzać limity. Ma to uniemożliwić wyrzucanie, niepotrzebnych mebli i opon. Akurat w Bydgoszczy limity już są: odpady budowlane – 1,5 Mg, opony - 8 sztuk z jednego lokalu mieszkalnego. Raczej się to nie zmieni.

Takie samo rozwiązanie dotyczące opon dopiero ostatnio wprowadziło Świecie nad Wisłą. To ostatnie miasto poszło jeszcze dalej, ustalając limit odbieranego gruzu do tony rocznie. Mieszkańcy gminy Cmolas w Podkarpackiem będą mogli oddać 120 kg odpadów wielkogabarytowych i tylko 200 kg odpadów budowlanych i rozbiórkowych. Gminy doprecyzowują także regulaminy, ustalając, że np. śmieciami wielkogabarytowymi nie są panele naścienne, ramy okienne, płoty, wanny czy stare grzejniki.

Jeżeli ktoś uzbiera śmieci ponad limit - będzie musiał dopłacać. Bierze się to stąd, że gminy muszą ograniczać koszty nadmiaru takich śmieci - nie mogą wydawać na ich utylizację więcej niż wynika z wnoszonych przez mieszkańców opłat. System gospodarowania śmieciami zgodnie z ustawą musi się bilansować.

[polecane]15915365[/polecane]

Wojciech Mąka

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.expressbydgoski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.