Ubezpieczenia w szkołach. Jak to wygląda w Bydgoszczy?

Czytaj dalej
Małgorzata Pieczyńska

Ubezpieczenia w szkołach. Jak to wygląda w Bydgoszczy?

Małgorzata Pieczyńska

Złamana ręka, rozbita głowa, wybity ząb - m.in. takich kontuzji doznają uczniowie w szkołach. W tym roku w Toruniu wielu z nich może nie mieć ubezpieczenia. Sprawdziliśmy, jak będzie w naszym mieście.

Na stronach internetowych niektórych toruńskich placówek oświatowych już w sierpniu pojawiły się informacje, że w tym roku szkolnym nie będzie grupowego ubezpieczenia uczniów od następstw nieszczęśliwych wypadków. Zapytani przez nas dyrektorzy tłumaczą, że to MEN wydało takie zalecenia, kuratorium je powtórzyło, a władze miasta zrobiły z nich użytek. Nieoficjalnie mówiło się o okólniku, który miał trafić do szkół.

- Prezydent Torunia nie wydawał takiego okólnika. To, że dyrektor nie jest uprawniony do zawierania zbiorowych polis w szkołach, wynika ze stanowiska ministerstwa otrzymanego na nasz wniosek w 2016 r. I to stanowisko rozesłaliśmy w 2016 r. do dyrektorów szkół - mówi Anna Kulbicka-Tondel, rzeczniczka prezydenta Torunia.

Niezdrowe emocje

- Tłumaczono nam, że zawieranie umów z ubezpieczycielami, nawet gdy wybierała ich rada rodziców, było nie do końca etyczne - mówi Adam Orgacki, dyrektor SP nr 31 w Toruniu. - Krążyły opowieści, że szkoły i nauczyciele dostają prezenty od agentów za podpisanie umów. To nieprawda, ale budziło niezdrowe emocje. Od tego roku wycofujemy się ze zbiorowych polis dla uczniów.

- Ten krok jest wymierzony przeciwko dzieciom i ich rodzicom - mówi pani Roma z Torunia, jedna z mam. - Rodzic nigdy nie wynegocjuje z ubezpieczycielem takiej stawki, jaką negocjowano np. dla 300 uczniów. Będzie drożej i w efekcie wiele dzieci zostanie bez ubezpieczenia - dodaje. Sprawdziliśmy, jak sytuacja wygląda w bydgoskich szkołach.

Pismo dostali

- Owszem, dostaliśmy z kuratorium pismo. Przypomina ono, że zgodnie z przepisami prawa, umowa ubezpieczenia od następstw nieszczęśliwych wypadków uczniów jest dobrowolna i może być zawarta wyłącznie z woli rodziców - mówi Arletta Popławska, dyrektor SP nr 32. - Poinformowano nas, że do MEN trafił Raport Rzecznika Finansowego dotyczący ubezpieczeń szkolnych. U nas ubezpieczeniami grupowymi zawsze zajmowała się rada rodziców i nawet jeśli udało się jej wynegocjować korzystne warunki, to z tego tytułu żadne pieniądze na rachunek szkoły nie wpływały. W naszej szkole możliwość ubezpieczenia grupowego nadal będzie, bo tak zdecydowała rada rodziców.

Podobnie jest w Zespole Szkół nr 8. - Rodzice tak postanowili. Składki wyniosą 37 zł w przedszkolu i 45 zł w podstawówce - mówi dyrektor Eugeniusz Sobieraj.

To jest dobrowolne

- Oferty przekazaliśmy radzie rodziców i to ona podejmie decyzję - informuje z kolei Lukrecja Trzemżalska-Naganowska, dyrektor SP nr 46 w Bydgoszczy. - Bywało, że w ubiegłych latach radzie z ubezpieczycielami udało się też wynegocjować polisy dla tych uczniów, których rodzice nie płacili składek. To był taki bonus. Szkoła z tego nic nie miała.

Jak podkreśla bydgoski ratusz, zgodnie z obowiązującymi przepisami prawa, w szkole nadal jest możliwość ubezpieczenia grupowego uczniów. - Na dyrektorach szkół spoczywa obowiązek doręczenia ubezpieczonemu Ogólnych Warunków Ubezpieczenia i zarazem poinformowanie, że ubezpieczenie ma charakter dobrowolny - mówi Marta Stachowiak, rzeczniczka prezydenta Bydgoszczy. - Szkoła nie może mieć korzyści w związku z oferowaniem możliwości skorzystania z ochrony ubezpieczeniowej i dyrektorzy zostali o tym poinformowani.

Część rodziców i tak ubezpiecza dzieci indywidualnie. -W ub. roku córka zwichnęła na WF stopę, musiała mieć założony gips - mówi pani Ewa, mama gimnazjalistki. - Do wypłaty odszkodowania trzeba było złożyć obszerne oświadczenie, zebrać kontakty świadków i pójść na wizytę u orzecznika. Wypłacono nam śmieszną kwotę... 120 zł. Teraz ubezpieczam dziecko sama.

Małgorzata Pieczyńska

Moją przygodę z dziennikarstwem zaczęłam od pracy w dziale sportowym. Do dziś moją najbardziej ulubioną dyscypliną sportu jest siatkówka. W "Expressie" pracuję od 2007 roku. Obecnie zajmuję się głównie edukacją. Bardzo cenię sobie bezpośredni kontakt z uczniami i nauczycielami. Piszę też o seniorach, służbie zdrowia i innych tematach społecznych. Ten zawód wciąż daje mi dużo satysfakcji, zwłaszcza, gdy udaje się komuś pomóc. W tej pracy każdy dzień jest inny, zaskakujący, bo życie często lubi nas zaskakiwać.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.expressbydgoski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.