Małgorzata Oberlan

"Tyson" z Torunia. Uliczny wojownik czy groźny kibol?

"Tyson" z Torunia. Uliczny wojownik czy groźny kibol? Fot. fb
Małgorzata Oberlan

Dla fanów walk bokserskich na gołe pięści "Tyson" z Torunia to bohater turnieju Gromda. Dla organizatorów brutalnych potyczek: uliczny wojownik, którego legendę konsekwentnie budują. Dla prokuratury - Krystian K., pseudokibic polujący na ludzi, z zarzutami rozboju w Bydgoszczy.

Krystian K. ma 25 lat i funkcjonuje w określonych środowiskach jako "Tyson". Wychował się w niezamożnej dzielnicy Torunia. Od lat związany jest ze środowiskiem pseudokibiców toruńskiej Elany. Publicznie podkreśla, że to wyrobiło mu charakter. Wygrał jedną z edycji turnieju walk bokserskich Gromda, a 11 grudnia minionego roku zmierzył się ze zwycięzcą kolejnej w finale. Przegrał przez nokaut, ale i tak dla wielu jest bohaterem. Organizatorzy turnieju budują wokół niego legendę "bad boy'a" i "ulicznego wojownika".

Tymczasem dla innych Krystian K. to po prostu niebezpieczny człowiek z poważnymi zarzutami karnymi. Jaka jest prawda o "Tysonie"?

Krwawe walki i pieniądze

Zacznijmy od objaśnienia, czym jest Gromda - projekt stworzony przez boksera Mariusza Grabowskiego i znanego dziennikarza sportowego Mateusza Borka. To nie jest zabawa dla grzecznych chłopców. Bokserskie pojedynki na gołe pięści Gromdy ruszyły w 2020 roku. Są całkowicie legalne, choć niesamowicie brutalne. I takie mają być. Tego chce organizator, widzowie i sami walczący w nich bokserzy. Tutaj ma się lać krew...

Możliwość oglądania tych walk kosztuje, ale chętnych nie brakuje - świadczy o tym choćby liczba kupowanych dostępów w sieci (ppv). Pieniądze na krwawym sporcie zarabiają organizatorzy walk oraz zwycięzcy - tak to jest pomyślane. 100 tysięcy zł to nagroda dla triumfatora w turnieju. W puli jest jednak łącznie 150 tys. zł. Podczas każdej imprezy najlepsza walka nagradzana jest bonusem rzędu 10 tys. zł. Każda wygrana walka oznacza wypłatę 2 tys. zł dla zwycięzcy. Pieniądze dostają jednak nawet przegrani - organizator gwarantuje "wynagrodzenie niezależnie od wyniku zmagań".

Jak wyglądają walki? Gromda stawia na cztery elementy. Pierwszy to walka na gołe pięści ("Honorowa, brutalna i męska forma boksu" - czytamy na stronie turnieju), drugim jest brak kategorii wagowych, trzecim - nastawienie na nokaut ("4 razy po 2 minuty; bez kalkulacji po nokaut, zwiększona intensywność"), czwartym - mały ring o wymiarach 4 na 4 metry ("Mniej chodzenie, więcej walki").

"Krwawe walki, wielkie pieniądze, pikantne atrakcje" - to obiecuje widzom Gromda Fight Club. I słowa dotrzymuje, bo brutalność, nokauty i krew są tutaj na porządku dziennym. Turnieje Gromdy mają być kontynuacją brytyjskich i amerykańskich wzorców, "powrotem do korzeni boksu"

.

"Tyson" jako zwycięzca

W czerwcu 2020 roku Krystian K. został zwycięzcą pierwszego turnieju - przez nokaut, a jakże. Zresztą, w drodze po zwycięstwo odnotował ich trzy. Każdy spektakularny. W półfinale pokonany przez niego rywal opuścił ring na noszach i natychmiast transportowany był do szpitala.

W finałowej walce torunianin pokonał Michała "Kickboksera" Bławdziewicza. Już w drugiej rundzie z twarzy "Tysona" lała się krew. W trzeciej przeciwnika potraktował tak mocnym sierpem, że sędzia zakończył grę. "Wielki zwycięzca", "Brytyjczycy pod wrażeniem: zasłużył na miano Tysona" - donosiły media. A wśród komentarzy internautów pojawił się na przykład taki: "Elana Toruń wreszcie pokazała się z porządnej strony. Gratulacje".

Zwycięstwo i rosnąca popularność dodały Krystianowi K. skrzydeł. Ogłosił publicznie, że chce spełnić swoje marzenia: otworzyć w Toruniu własną szkołę sztuk walki oraz stać się bohaterem filmu dokumentalnego o sobie samym. Na te cele założył publiczne zbiórki na portalu Zrzutka.pl. Niestety, cieszyły się nikłym zainteresowaniem. Z blisko 100 tysięcy zł, które planował w ten sposób zebrać, "Tyson" doczekał się tylko ułamka.

"Tyson" jako przegrany

11 grudnia 2020 roku Krystian K. stanął do walki finałowej z Mateuszem "Don Diego" Kubiszynem, zwycięzcą drugiej edycji Gromdy. Organizatorzy to starcie reklamowali hasłem "chuligan kontra sportowiec". Podgrzewali emocje m.in. kręcąc filmy o finalistach. Stawką pojedynku był nie tylko tytuł mistrza walk na gołe pięści, ale i nagroda główna w wysokości 100 tysięcy zł. "Tyson" ją przegrał...

Toruński chuligan i "uliczny wojownik", jak przedstawiali go organizatorzy w filmie promocyjnym finału, poległ w trzeciej rundzie. "Don Diego" pokonał go imponującym nokautem. Nie to jednak wzbudziło zażenowanie fanów, bo przecież przegrać po walce nigdy nie jest powodem do wstydu. Takim jest jednak niesportowe zachowanie. Pokonany Krystian K. opuścił ring bez podania ręki rywalowi i nie czekając na dekorację. Okazał tym brak szacunku dla rywala i organizatorów gali. "Don Diego" sam celebrował zwycięstwo.

"Nie umie przegrywać" - komentowano zachowanie "Tysona" w mediach. On sam natomiast zamilkł. Kibice blisko trzy tygodnie czekali, aż przemówi przed kamerą Gromda TV i udzieli wywiadu. Taki pojawił się dopiero 30 grudnia. Na pytanie o to, co zadecydowało o tym, że osłabł fizycznie, odpowiedział wprost: "Myślę, że na pewno ten areszt śledczy, te dwa i pół tygodnia".

I tutaj właśnie dochodzimy do karnych problemów "Tysona".

Dla śledczych: Krystian K. z zarzutami

Krystian K. został tymczasowo aresztowany w listopadzie ub.r. Prokuratura Rejonowa Bydgoszcz Północ postawiła mu zarzuty rozboju i udziału w pobiciu. Według śledczych 7 listopada torunianin, który jest liderem miejscowych pseudokibiców Elany, w grupie z innymi brutalnie zaatakował na ul. Sienkiewicza w Bydgoszczy mężczyznę. Sprawcy mieli skopać ofiarę do nieprzytomności, złamać mu trzy żebra i nos, a następnie rozebrać z odzieży mającej emblematy klubów Zawisza Bydgoszcz i Górnik Wałbrzych. Atak miał być wynikiem swoistego "polowania na ludzi", na które torunianie samochodami wyprawili się do sąsiedniej Bydgoszczy.

Na wniosek prokuratury Krystian K. miał spędzić w areszcie tymczasowym 3 miesiące. Wyszedł już jednak po kilkunastu dniach, decyzją tej samej prokuratury. Jak nam tłumaczono, odpadła przesłanka do stosowania izolacji, czyli obawa matactwa. Mataczyć już "Tyson" nie miał z kim, bo pozostali uczestnicy pobicia sami się ujawnili i zgłosili do prokuratury. Wszyscy, łącznie z "Tysonem", przyznali się do ulicznego ataku w Bydgoszczy.

- Ale przedstawili swój przebieg zdarzeń, swoją linię obrony - zaznacza Michał Mikulski, zastępca prokuratora rejonowego Prokuratury Rejonowej Bydgoszcz-Północ. - Oprócz Krystiana K. zarzuty rozboju i udziału w pobiciu przedstawiliśmy jeszcze 8 młodym mężczyznom: Michałowi B., Szymonowi Cz., Szymonowi G., Michałowi K., Danielowi K., Kamilowi K., Krystianowi W. i Jakubowi Z. Wszyscy objęci zostali wolnościowymi środkami zapobiegawczymi: dozorami policji, zakazem opuszczania kraju oraz poręczeniami majątkowymi. W przypadku Krystiana K. owo poręczenie wyniosło 20 tys. zł.

Śledztwo jeszcze trwa, ale jak przekazuje prokurator Mikulski, finał jest blisko. Z zarzucanych "Tysonowi" przestępstw najwyższą karą zagrożony jest rozbój. Grozi za ten czyn nawet 12 lat więzienia.

"Tyson" i maczety

Dodajmy, że opinia publiczna poznała Krystiana K. już wcześniej - jako uczestnika głośnego procesu w Sądzie Okręgowym w Toruniu, dotyczącego strzelaniny na Bydgoskim Przedmieściu (lipiec 2017 rok, centrum Torunia). W relacjach medialnych już wtedy występował jako Krystian K.

"Tyson" oraz pseudokibice Elany Arkadiusz L. "Siwy", Michał K. i Maciej W. przez blisko dwa lata mieli status pokrzywdzonych w sprawie tej strzelaniny. To do nich strzelał Tomasz S. "Sopel" i jego kompani, skazani za to w czerwcu na kary bezwzględnego więzienia. W trakcie procesu Sąd Okręgowy w Toruniu doszedł jednak do przekonania, że strzelaninę w lipcu 2017 roku poprzedziło inne przestępstwo - atak z maczetami wymienionych mężczyzn na ekipę "Sopla" przed siłownią "Bella" przy ul. Żółkiewskiego.

Po wydaniu wyroku na "Sopla" i spółkę sąd skierował do Prokuratury Okręgowej w Toruniu zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez Krystiana K. i jego kolegów. Jakiego konkretnie? Atak z maczetami sąd określił w swoim zawiadomieniu jako bójkę z użyciem niebezpiecznego narzędzia (art. 165 kk), sprowadzającą zagrożenie dla życia i zdrowia wielu osób, albo mienia w wielkich rozmiarach (art. 156 par. 1 pkt. 5 kk). To przestępstwa zagrożone karą od 6 miesięcy do 8 lat więzienia.

Pewność, że wspomniani mężczyźni dopuścili się w biały dzień ataku przed "Bellą", sąd zyskał między innymi za sprawą analizy monitoringu oraz zeznań świadków. Prokuratura badania sprawy jednak odmówiła. Tłumaczyła, że nad przebiegiem wydarzeń w krytycznym dniu 18 lipca 2017 pochylać się będzie jeszcze Sąd Apelacyjny w Gdańsku w związku z odwołaniami od wyroku w sprawie strzelaniny. Śledczy nie chcieli więc dublować jego pracy. Taki stan rzeczy wciąż jest aktualny, bo prawomocnego rozstrzygnięcia z Gdańska brak.

Zamiast finału

Dziś "Tyson" przez organizatorów bokserskich turniejów nazywany jest "bohaterem pierwszej i trzeciej Gromdy". Przygotowuje się do kolejnych walk następnej edycji turnieju. Liczy na rewanż z Mateuszem "Don Diego" Kubiszynem. Pytanie, czy szyków jemu samemu jak i Gromdzie nie pokrzyżuje finał prokuratorskiego śledztwa...

Małgorzata Oberlan

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.expressbydgoski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2021 Polska Press Sp. z o.o.