Tylu Mikołajów, ilu jest tutaj, ze świecą w całej Polsce szukać

Czytaj dalej
Fot. Grzegorz Olkowski
Szymon Spandowski

Tylu Mikołajów, ilu jest tutaj, ze świecą w całej Polsce szukać

Szymon Spandowski

Tylu Mikołajów na tak małej przestrzeni trudno znaleźć w innym miejscu Polski. Toruńska cerkiew jest pod tym względem - i nie tylko - jednym z ciekawszych miejsc w regionie.

Gdzie szukać krainy świętego Mikołaja? W Laponii - odpowie małolat, pojony popularnym napojem o właściwościach wybielających. Mikołaj pochodził z Miry w Anatolii, zaś obecnie jego relikwie są we włoskim Bari - powie ktoś bardziej uczony w piśmie. A gdzieś bliżej? Jedno z najbardziej „Mikołajowych” miejsc w Polsce znajduje się... w Toruniu. Pod dachem XIX-wiecznego dworca kolejowego, który podróżował po mieście.

Po kolei jednak. Toruńska cerkiew pod wezwaniem świętego Mikołaja stoi na rogu ul. Podgórnej i świętego Mikołaja. Mikołajowymi ikonami w jej wnętrzu opiekuje się natomiast proboszcz, ksiądz Mikołaj Hajduczenia. Takiej liczby Mikołajów na metr kwadratowy ze świecą w całej Polsce szukać.

- Można powiedzieć, że na Pomorzu i Kujawach święty Mikołaj dominuje - śmieje się proboszcz Hajduczenia. - Prawosławna parafia w Bydgoszczy jest pod wezwaniem świętego Mikołaja, podobnie jak parafia we Włocławku i kaplica w Grudziądzu.

Można powiedzieć, że na Pomorzu i Kujawach święty Mikołaj dominuje

Mikołaj w tych miejscach jest dość zasiedziały. W przypadku Torunia, Grudziądza i Włocławka, korzenie jego kultu w świątyniach prawosławnych sięgają XIX wieku. Można więc powiedzieć, że na ziemiach centralnej Polski patron Wschodu i Zachodu jest u siebie w domu. Jak w jego progach wyglądają obchody dnia świętego?

Święto patrona

- Przed samym dniem świętego Mikołaja jest odprawiane nabożeństwo wieczorne, podczas którego błogosławimy podstawę naszego życia: ziarno, chleb, olej i wino - wylicza ksiądz Mikołaj. - 6 grudnia jest święta liturgia, a po niej wznosimy modlitwy intencyjne. W niektórych parafiach jest również czytany akatyst, to stara modlitwa do świętego Mikołaja.

Biskupa z Miry wierni wspominają dwa razy w roku - 6 grudnia i 9 maja. Skąd się wzięła ta druga data? W maju 1087 roku jego relikwie zostały przeniesione (niektórzy mówią, że ukradzione) z Miry do Bari. Jest też pewna legenda, w której obok Mikołaja pojawia się również święty Kasjan. Ten ma pecha, ponieważ świętego Kasjana przypada 29 lutego, wspominany jest więc tylko raz na cztery lata. Według legendy, obaj święci dostali kiedyś zaproszenie od Boga. Poszli, ale po drodze natknęli się na załadowany drewnem wóz, w którym złamało się koło. Nikt nie był w stanie sobie z tym poradzić, Mikołaj poprosił więc Kasjana, aby razem z nim pospieszył na ratunek. Kasjan odparł, że nie mogą tego zrobić, bo się spóźnią na spotkanie z Bogiem. Poszedł dalej, Mikołaj natomiast zabrał się za ratowanie ludzi z opresji. Na przyjęcie się spóźnił, na dodatek przyszedł na nie mocno umorusany, ale...

- Pan Bóg powiedział wtedy do Kasjana, że ponieważ on nie pomógł, jego święto będzie obchodzone raz na cztery lata. A Mikołaj, ponieważ pomógł, będzie świętowany dwa razy w roku - opowiada ksiądz Hajduczenia.

Dziś Mikołaj nie tylko służy pomocą, nie tylko pośredniczy między Wschodem i Zachodem, ale przynosi też prezenty. To dość ryzykowne zadanie. Według kolejnej przypowieści, sam o mało nie został przy tym poturbowany.

O tym, że Mikołaj był bogaty, każdy pamięta. Że rozdał majątek potrzebującym - również. A jakie były tego okoliczności? Ktoś w nocy zaczął ludziom w potrzebie podrzucać złoto i inne podarki, dzięki którym wychodzili oni na prostą. Tymczasem majątek Mikołaja zaczął się ulatniać, a on sam chodził z podkrążonymi oczami. Ludzie zawsze doszukiwali się w bliźnim złego, więc o przyszłym świętym myśleli brzydko, że pieniądze trwoni nocami w niecny sposób.

Człowiek w kapturze

Mniejsza z Mikołajem. Na tajemniczego darczyńcę ludzie postanowili się zasadzić. Kiedy zobaczyli postać w kapturze, ruszyli w pogoń. Zakapturzony rzucił się do ucieczki, a w tym samym czasie, w świątyni, sędziwy biskup modlił się, aby Bóg dał mu godnego następcę. Tak też się stało, do kościoła wbiegł zdyszany Mikołaj, już bez nakrycia głowy.

- Palec Boży. W pierwszych wiekach chrześcijaństwa biskupów wybierało się na zgromadzeniach - mówi ksiądz proboszcz. - Stary biskup powiedział więc goniącym: oto macie nowego biskupa. Wybrali go jednogłośnie.

Biały generał

W toruńskiej cerkwi są dwie ikony świętego Mikołaja. Pierwsza, wiekowa, prawdopodobnie trafiła na Pomorze z Włocławka. Bo toruńska cerkiewka, choć niewielka, z całą pewnością jest jedną z najciekawszych świątyń w regionie. Wieńczący ją krzyż w XIX wieku górował nad cerkwią w Rypinie. Ikonostas pochodzi z rozebranej w latach 20. cerkwi we Włocławku, skąd również przybyła pewna niewielka ikona z wielką historią w tle.

- To jest ikona, którą włocławskiej cerkwi podarował ojciec generała Denikina - mówi ksiądz Hajduczenia.

Cóż, na Boga, miała wspólnego włocławska cerkiew z rosyjskim dowódcą, który na przełomie 1919 i 1920 roku był o krok od zdławienia bolszewickiej rewolucji?!

- Denikin się pod Włocławkiem urodził, jego ojciec był Rosjaninem, a matka Polką, zresztą sam generał doskonale mówił po polsku - opowiada ksiądz Hajduczenia.

Denikin senior służył w rosyjskiej brygadzie straży granicznej - podczas zaborów granica między carską Rosją i Prusami przebiegała kilka kilometrów od Torunia. Polskie korzenie białemu generałowi bardzo się zresztą przydały. W 1917 roku Anton Denikin został z polecenia rosyjskiego Rządu Tymczasowego internowany w Bychowie na obecnej Białorusi. Po wybuchu rewolucji październikowej, uwolnili go polscy żołnierze i zaopatrzyli w dokumenty wystawione na polskiego oficera.

Druga ikona świętego Mikołaja jest współczesna, ale podarował ją potomek legendarnego kozackiego hetmana Piotra Sahajdacznego, który w pierwszej połowie XVII wieku walczył przeciw Rosjanom, Tatarom i Turkom. Dowodził wojskami kozackimi w pierwszej bitwie pod Chocimiem i z powodu odniesionych tam ran zmarł w marcu 1622 roku.

Święty Mikołaj z tej drugiej ikony mógłby więc być patronem gości ze Wschodu, którzy pracują w regionie. Oni również w świątyni przy ulicy świętego Mikołaja się pojawiają.

Na początku wspominaliśmy jednak, że w Toruniu święty Mikołaj mieszka na dworcu, który podróżował po mieście. To nie była żadna pomyłka. O kolejowej przeszłości drewnianego budynku cerkwi krążyły po mieście legendy. Niektórzy ich tropiciele szukali na starych planach torów, które by przebiegały w okolicach świątyni. Inni gotowi byli uznać, że to kolejna legenda, podobna do tej o średniowiecznym tunelu pod dnem Wisły. A jednak...

Obecna cerkiew składa się z elementów pierwszego dworca Toruń Miasto. Gdy w latach 80. XIX wieku zapadła decyzja o budowie nowej stacji, drewniany przystanek kolejowy kupiła gmina staroluterańska. Dworzec powędrował na Mokre i został protestancką świątynią. Prawosławni wprowadzili się do niej, gdy we wrześniu 1939 roku zostali przez Niemców wyrzuceni z kościoła na Rynku Nowomiejskim, który im służył w czasach II RP. W tak niezwykłym miejscu, Święty Mikołaj, łączy Wschód z Zachodem.

Szymon Spandowski

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.expressbydgoski.pl

cena obniżona -50%

Dostęp do gazety online na 30 dni za połowę ceny

20,00 40,00

Czytaj aktualną gazetę w formacie PDF bez wychodzenia z domu. Pobierz ją i podziel się z bliskimi. Bądźcie na bieżąco z informacjami!

Kup teraz

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.