Małgorzata Oberlan

Śmierć dziecka i dramat lekarki. "Powinna być na emeryturze"?

Rano Nikola trafiła do szpitala. Wieczorem zmarła. Oskarżono 74-letnią wówczas koordynatorkę pediatrii. Fot. 123rf Rano Nikola trafiła do szpitala. Wieczorem zmarła. Oskarżono 74-letnią wówczas koordynatorkę pediatrii.
Małgorzata Oberlan

Siedmioletnia Nikola rano trafiła do szpitala w Chełmży. Wieczorem nie żyła. Po długim śledztwie prokuratura oskarżyła o zaniedbania koordynatorkę oddziału, która wtedy miała 74 lata. Dziś ma lat 78 i sama walczy o życie. Według niektórych, krytycznego dnia powinna odpoczywać na emeryturze, a nie leczyć.

Zobacz wideo: Jak zmieniły się tendencje zakupowe w czasie pandemii?

"Była już w takim wieku, że nie powinna leczyć" - komentują brutalnie ludzie, słysząc wieku oskarżonej lekarki. Tymczasem Polska ma najmniejszą liczbę lekarzy w Unii Europejskiej, a co czwarty z nich przekroczył 65. rok życia. Gdyby nagle wszyscy przepisowo odeszli na emeryturę, to...

- To system publicznej służby zdrowia już dawno przestałby działać - mówi, nie kryjąc emocji dr Leszek Pluciński, dyrektor Szpitala Powiatowego w Chełmży, czynny lekarz mający 64 lata. - Po pierwsze, pani doktor była wtedy w formie. Po drugie, sprawność intelektualna nie zależy od wieku. Po trzecie, o jej ewentualnej winie zdecydować może tylko prawomocny wyrok sądu.

Skrajne odwodnienie, czyli tragedia Nikoli

Nikola miała 7 lat i mieszkała we wsi Pluskowęsy pod Chełmżą (Kujawsko-Pomorskie). 26 stycznia 2017 roku o poranku trafiła do Szpitala Powiatowego w Chełmży. Była skrajnie odwodniona, po kilkudniowej biegunce. Wieczorem już nie żyła...

Wcześniej rodzice dziewczynki szukali dla niej pomocy w gminnym ośrodku zdrowia oraz - dwa dni przed zgonem - w tym samym, wymienionym już szpitalu w Chełmży. Wieczorem przyjechał z nią tutaj na Izbę Przyjęć tata. Dyżurny lekarz zbadał Nikolę, przypisał lekarstwa i polecił nawadniać w domu.

Od rodziny dziecka, która po tragedii w 2017 roku kontaktowała się z redakcją, wiemy, że odwadnianie się trwało kilka dni: od niedzieli do czwartku (dzień zgonu). Zaczęło się od nocnych wymiotów. Potem dołączyła biegunka. W ośrodku zdrowia diagnoza brzmiała: "jelitówka". Smecta i elektrolity jednak nie pomagały...

Formalnym powodem przyjęcia dziecka do szpitala 26 stycznia 2017 roku była biegunka. - W swojej pracy nie widziałam tak odwodnionego dziecka. Nie jest łatwo odwrócić ten proces, ale w ciągu dnia wydawało się, że jej stan się unormował. Wieczorem nastąpiło gwałtowne pogorszenie i o 21.46 dziewczynka zmarła - mówiła nam wtedy doktor Izabela B., wówczas p.o. koordynatora oddziału dziecięcego Szpitala Powiatowego w Chełmży.

Lekarka oskarżona. Nie podała antybiotyku? Zaniedbała diagnostykę?

Śledztwo w tej sprawie przez trzy i pół roku prowadziła speckomórka ds. błędów medycznych Prokuratury Regionalnej w Gdańsku. Było drobiazgowe, badano kilka wątków. Przesłuchiwano świadków, analizowano dokumenty, a wreszcie - to kluczowe w takich sprawach - zlecono kompleksowe opiniowanie biegłym. To ich ocena sytuacji sprawiła, że odpowiedzialnością obarczono doktor Izabelę B.

Lekarkę z Chełmży oskarżono o narażenie pacjentki na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu poprzez nieprawidłowe działania diagnostyczne i terapeutyczne. To przestępstwo opisane w artykule o czyn z art. 160 par. 2 Kodeksu karnego. Grozi za nie kara od 3 miesięcy do 5 lat więzienia.

Jak przekazała prokurator Marzena Muklewicz, rzeczniczka gdańskiej prokuratury, zakwestionowane zostało między innymi zbyt późne podanie dziecku antybiotyku, niepełna diagnostyka i niewystarczająca obserwacja pacjenta. W ocenie biegłych, nieprawidłowości te zmniejszyły szanse na przeżycie dziewczynki. Z drugiej jednak strony wyeliminowanie ich nie gwarantowało skuteczności leczenia.

Akt oskarżenia do Sądu Rejonowego w Toruniu śledczy skierowali w czerwcu ubiegłego roku. Do dziś proces nie ruszył. Nie ma na wet terminu jego rozpoczęcia. Dlaczego? Bo lekarka sama walczy o życie.

Pediatra: "Teraz nie mam siły się bronić"

Doktor Izabela B. ma obecnie 78 lat i zmaga się z chorobą nowotworową. To ten typ i stadium, że naprawdę jest bardzo ciężko. Mówi nam, że gdyby nie synowie, którzy wożą ją na chemioterapię do Bydgoszczy, to pewnie by już odpuściła...

W chełmżyńskim szpitalu przepracowała 52 lata. Tak! W jednej placówce. Można powiedzieć, że jako pediatra leczyła kilka pokoleń. Nigdy nie słyszała zarzutu popełnienia błędu medycznego. Wielu rodziców wspomina ją z wdzięcznością. Sprawa Nikoli pamięta.

- Nie czułam i nie czuję, bym w czymś tutaj zawiniła, czegoś zaniedbała. To dziecko powinno było szybciej trafić do szpitala - mówi nam dziś lekarka. - Sprawa tego procesu dodatkowo mnie dobija. Czuję się źle fizycznie i psychicznie. Nie byłabym w stanie bronić się w sądzie, mam kłopoty z pamięcią i koncentracją.

Emerytowana pediatra zapewnia, że cztery lata temu była w formie. Sytuacji na Izbie Przyjęć i kroków podjętych przez lekarza z chełmżyńskiego szpitala nie ocenia. Wie, że zbadał dziecko i że nie widział wskazań do hospitalizacji, podania kroplówki. 26 stycznia 2017 roku na "jej" oddział dziewczynka trafiła już w takim stanie, że mimo wysiłków naprawdę trudno było ją ratować.

Dyrektor: "Wiek tu nie ma znaczenia"

Doktor Leszek Pluciński ma 64 lata i za rok mógłby przejść na emeryturę. Jest czynnym od lat chirurgiem, dyrektorem szpitala w Chełmży, do tego radnym wojewódzkim (KO). Ciśnienie podnosi mu pytanie o wiek doktor B. w krytycznym 2017 roku.

-A ile lat ma prezydent Stanów Zjednoczonych? - odpowiada pytaniem na pytaniem. -Joe Biden ma 78 lat i przez kolejne lata kadencji będzie rządzić państwem. Sprawność intelektualna nie zależy od wieku.

Według dyrektora lecznicy wypominanie pediatrze wieku jest oburzające. Mając 74 lata kierowała oddziałem dziecięcym, bo robiła to bardzo dobrze. Była absolutnie w formie.

-Nie zasłużyła sobie po pół wieku ciężkiej pracy na to, co teraz przeżywa - podkreśla dr Leszek Pluciński.

Według dyrektora tak zwana "stara gwardia lekarska" to najczęściej ludzie z pasją, oddani pracy. Poza tym jednak ich emerytury są tak mizerne, że praktykowanie po przekroczeniu wieku emerytalnego dla wielu jest ekonomicznym przymusem. Wreszcie - co tu kryć. -Gdyby nie oni, system służby zdrowia w tym kraju dawno by już padł - podsumowuje.

Dyrektor emocji nie kryje. Z tylu głowy ma też proces cywilny w sądzie (w toku), bo rodzice zmarłej Nikoli pozwali lecznicę o kilkusettysięczne zadośćuczynienie za śmierć dziecka. Ich prawa do tego nie kwestionuje. - Na całym świecie w podobnych sprawach przewiduje się cywilne dochodzenie, a nie karne ściganie lekarzy - kończy.

Leczą nas lekarze emeryci. Częściej się mylą?

Według Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) starość zaczyna się po 60-tce. Lata 45-59 to wiek przedstarczy. Osoby mające od 60 do 74 lat to tak zwani "młodzi starsi", a ci mający od 75 do 89 lat to "starzy dojrzali". Osoby po 90 roku życia natomiast to "długowieczni". Podstawowe cechy starości natomiast według WHO to "znaczny spadek zdolności adaptacyjnych człowieka w wymiarze biologicznymi psychospołecznym, postępujące ograniczenie samodzielności życiowej, stopniowe nasilenie się zależności od otoczenia".

Tyle WHO. Definicji starości i podziałów wiekowych jest jednak znacznie więcej. Próg starości wciąż jest przesuwany. Autorzy każdej zaznaczają, że indywidualne przypadki wymykają się regułom. Jednych neofobia (zablokowanie na nowości) i drżenie rak dopada już w wieku lat 50, innych nie męczy nawet po 80-tce.

Wspominanie o wieku polskich lekarzy jest dodatkowo niewdzięczne, że gdyby nie ci w wieku emerytalnym, to faktycznie nie miałby kto nas leczyć. Już w 2019 roku alarmowano, że Polska ma najmniej lekarzy w całej Unii Europejskiej. Z opublikowanego w listopadzie 2019 roku raportu Eurostatu, „Healthcare personnel statistics – physicians”, wynika, że w naszym kraju na 1000 mieszkańców przypada średnio 2,4 lekarza.

Z grona czynnych w Polsce medyków co czwarty przekroczył 65 rok życia.
Takie dane podaje "Puls Medycyny", powołując się na raport portalu Ciekaweliczby.pl, który powstał na podstawie danych z biuletynów statystycznych Ministerstwa Zdrowia, wydawanych przez Centrum e-Zdrowia (dawniej CSIOZ). Napisano w nim, że na koniec 2019 roku było 150 tysięcy 914 lekarzy uprawnionych do wykonywania zawodu, w tym aż 37 tysięcy 34 lekarzy w wieku 65 plus.

Bez finału

Czy rodzice zmarłej Nikoli kiedykolwiek dowiedzą się, dlaczego zmarła ich córeczka? Kto i w jakim zakresie za to odpowiada? Zawsze próbą odpowiedzi mógłby być proces sadowy, skoro pojawił się akt oskarżenia. W opisywanej sytuacji trudno jednak prognozować, czy i kiedy proces karny ruszy.

Małgorzata Oberlan

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.expressbydgoski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2021 Polska Press Sp. z o.o.