Samochodowe ściganie na Motoarenie

Czytaj dalej
Fot. Grzegorz Olkowski
Piotr Bednarczyk

Samochodowe ściganie na Motoarenie

Piotr Bednarczyk

Ponad pięć tysięcy kibiców mocnych wrażeń przyszło w sobotni wieczór na Motoarenę, by śledzić rywalizację w Drift Masters Grand Prix, które po rocznej przerwie wróciło do Torunia.

Ponad pięć tysięcy kibiców mocnych wrażeń przyszło w sobotni wieczór na Motoarenę, by śledzić rywalizację w Drift Masters Grand Prix, które po rocznej przerwie wróciło do Torunia.

Miejscowi mieli swojego faworyta - Dawida Karkosika, reprezentującego Budmat Auto Drift Team. Torunianin nie tylko wygrał poprzednią rundę DMGP w Płocku, ale był też najlepszy w piątkowych eliminacjach

- Następna runda DMGP odbędzie się w moim rodzinnym Toruniu. Nigdy tam nie wygrywałem, ale bardzo lubię ten obiekt i mam nadzieję, że powalczymy przynajmniej o podium - mówił po wygranej w Płocku nasz zawodnik , aktualny drugi wicemistrz DMGP.

Niestety, wygląda na to, że Motoarena „uwzięła” się na torunianina. Gdy przyszło rywalizować w 1/8 finału, na trybunach zapanowała konsternacja - Karkosik wyjechał nie na swoim samochodzie!

- Miał defekt tylnego koła samochodu, musiał pożyczyć auto... - wyjaśnił tata Dawida, Mirosław Karkosik.

W tej sytuacji trudno było liczyć na sukces. Zamiast awansu była porażka już w tej rundzie z Jakubem Stępniem, który w kwalifikacjach był dopiero 16. Jak pech, to pech...

Ostatecznie pierwsze miejsce zajął Adam Zalewski przed Grzegorzem Hypkim, Bartoszem Stolarskim i Kajetanem Rutyną. Zalewski w półfinale pokonał Rutynę, a Hypki Stolarskiego.

Drift to technika jazdy pojazdem w kontrolowanym poślizgu. W zawodach rywalizuje się parami. Raz prowadzi jeden zawodnik, raz drugi, a zadaniem jadącego z tyłu jest naśladowanie prowadzącego i utrzymanie jak najbliższego kontaktu. Jest to oceniane przez sędziów. Zawody mają system pucharowy - przegrywający odpada. Drift jest najbardziej popularny w USA i Japonii, pierwsze zawody w Polsce odbyły się w 2006 r.

Na Motoarenie znów został specjalnie na zawody wylany asfalt. Sponsor zapłacił za to ponad 400 tysięcy złotych.Teraz błyskawicznie tor zostanie ściągnięty, by do treningów mogli wrócić żużlowcy Get Wellu Toruń.

Piotr Bednarczyk

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.expressbydgoski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.