Artykuł tylko dla dorosłych

Artykuł do którego zamierzasz przejść zawiera informacje, które możesz uznać za niestosowne. Mogą to być treści o tematyce erotycznej, wulgaryzmy, materiały drastyczne lub inne przeznaczone wyłącznie dla osób pełnoletnich. Oświadczam, że mam ukończone 18 lat i wchodzę na tę stronę na własną odpowiedzialność!

Nie mam 18 lat Przejdź do artykułu

"Ręką, którą mnie masturbował, rozdawał komunię świętą" - ofiara molestowania przez księdza Arkadiusza H. z Koźmina Wlkp. przerywa milczenie

Czytaj dalej
Fot. Marcin Szyndrowski
Marcin Szyndrowski

"Ręką, którą mnie masturbował, rozdawał komunię świętą" - ofiara molestowania przez księdza Arkadiusza H. z Koźmina Wlkp. przerywa milczenie

Marcin Szyndrowski

Pan Tomasz ma 41 lat i mieszka w powiecie krotoszyńskim. W dzieciństwie mieszkał jednak w Koźminie Wielkopolskim, a z jego okien, dosłownie 200 metrów dalej widać było kościół. W nim po raz pierwszy spotkał się ze swoim oprawcą, księdzem Arkadiuszem H. Po latach pan Tomasz zdecydował się przerwać milczenie i opowiedzieć o molestowaniu przez księdza. Ks. Arkadiusz H. jest jedną z negatywnych postaci ukazanych w najnowszym filmie braci Sekielskich o pedofilii w kościele "Zabawa w chowanego".

Chociaż obdarowałeś mnie drogą cierpienia,
Tą jedyną prowadzącą do Zbawienia,
Wylałeś za mnie wiele krwi abym mógł żyć,
By moje serce na zawsze mogło z Tobą być.

Pan Tomasz (jeden z wierszy własnego autorstwa)

Pan Tomasz po obejrzeniu filmu braci Sekielskich był poruszony i postanowił podzielić się swoją historią. Okazuje się, że również i on jest ofiarą księdza Arkadiusza H. Sprawę zgłosił już za pośrednictwem pełnomocnika do prokuratury w Pleszewie. Zgodził się na wywiad, który publikujemy poniżej.

Czytaj też: "Zabawa w chowanego" - bohaterem filmu braci Sekielskich jest ks. Arkadiusz H., który był księdzem w wielu wielkopolskich parafiach

Co było impulsem żeby zacząć mówić o tym, że był Pan molestowany przez księdza Arkadiusza H.?
Film Tomka Sekielskiego pt. „Zabawa w chowanego”. Już po pierwszym filmie pt. „Tylko nie mów nikomu”chciałem się odważyć mówić, ale wiedziałem, że nie dam rady. Nachodziły mnie myśli, że nie będzie dowodów, nie będzie świadków. Po prostu odpuściłem sobie. Kiedy obejrzałem „Zabawę w chowanego” - zobaczyłem tam chłopaków: Jakuba, Bartka, Andrzeja. Przypomnieli mi mnie samego. Zobaczyłem swoje problemy, problemy ich zranienia stały się moimi. Bardzo mnie to zabolało i od razu uderzyłem pięścią w stół. Skontaktowałem się z prawnikiem prowadzącym sprawę molestowania ofiar księdza Arkadiusza i postanowiłem o tym opowiedzieć.

Mówi Pan, że wszystko zaczęło się w Koźminie. Wiem, że to trudne, ale proszę spróbować powrócić do tamtego czasu i opowiedzieć nam co się stało?
Miałem ok. 15/16 lat. Wszystko zaczęło się w parafii św. Stanisława w Koźminie Wielkopolskim. Wtedy ksiądz Arkadiusz H. pełnił tam posługę księdza wikariusza. Był od razu po święceniach kapłańskich. Należałem do wspólnoty młodzieżowej, którą prowadził w Domu Parafialnym na ulicy Klasztornej w Koźminie. Lubiłem kościół. Czułem się tam akceptowany i kochany. Ksiądz Arkadiusz miał dwie twarze: pierwszą w której widzieliśmy księdza grającego na gitarze i porywającego wszystkich do wspólnego śpiewu i modlitwy, organizatora wielu imprez. Ksiądz zapraszał m.in. do parafii zespoły: Milano, Boys czy Eleni. Organizował również zabawy dla rodziców, ministrantów. Pamiętam jedną taką imprezę. Była to chyba zabawa karnawałowa albo sylwestrowa. Druga twarz to niestety twarz oprawcy. Spotkało mnie z jego strony bardzo wiele złego. Zapraszał mnie i innych chłopców do siebie - do domu parafialnego. Cieszyłem się początkowo. Byłem nastolatkiem i czułem się wyróżniony zaproszeniem. Ksiądz jawił się jako przyjaciel, ktoś z kim można było porozmawiać, zrzucić z siebie ciężar młodzieńczych problemów. Prawda była jednak zgoła inna. Nastąpiła ta chwila, kiedy siedzieliśmy razem na tapczanie. Zazwyczaj on siedział w jednym narożniku, ja siedziałem troszeczkę dalej w drugim. W pewnym momencie zaczął się zbliżać do mnie. Nie wiedziałem co się dzieje. Zaczął mnie całować, wkładać język w moje usta. W moim sercu pojawił się lęk i strach. Nie wiedziałem co mam zrobić. Byłem wtedy osobą zamkniętą w sobie, lękliwą. Nic nie mówiłem. Nagle poczułem, że rozpina mi rozporek od spodni. Włożył mi rękę w majtki i zaczął mnie masturbować. Następnie rozpinał swój i kazał mi robić to samo jemu. Ja jednak tego nie robiłem. Czułem obrzydzenie. Po wszystkim wychodził do łazienki żeby się masturbować. Potem wracał i rozmawiał ze mną jak gdyby nigdy nic. Mówił do mnie: -Tomaszu, tylko nie mów nic nikomu. I tak było. Nie mówiłem prawie przez 30 lat. Do dzisiaj nie rozumiem tego jak mógł następnego dnia odprawiać mszę świętą, dokonywać transsubstancjacji (przeistoczenie – przemiana substancji podczas Eucharystii: chleba (hostii) i wina w ciało i krew Jezusa Chrystusa - przyp. red.), która jest dla mnie sacrum. Następnie ręką, którą mnie masturbował rozdawał komunię świętą popełniając tym samym grzech ciężki i popadając w świętokradztwo.

Sprawdź również: Biskup Edward Janiak, bohater filmu "Zabawa w chowanego", nie udzieli święceń kapłańskich w Kaliszu

Dlaczego wybrał akurat Pana?
Myślę, że zawsze wybierał chłopaków słabszych psychicznie. Takich, którzy nic nie powiedzą. Pamiętam, że kiedy chodziłem do niego do sakramentu pojednania przed odejściem, zanim zapukał, zawsze mówił: - przyjdź do mnie. Kiedy siedziałem w kościele i przechodził główną nawą, mrugał do mnie jakbym był jego dziewczyną. Zawsze brakowało mi siły żeby powiedzieć, że ma przestać. Byłem świadkiem, kiedy dobierał się też do innych chłopaków podczas wyjazdów na rekolekcje. Pewnego razu wyjechaliśmy na rekolekcje do Pleszewa związane z przygotowaniem do założenia w parafii Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży. Na rekolekcje wyjechała spora grupa, były też dziewczyny. Zameldowaliśmy się w Pleszewie, gdzie mieszkali bohaterzy filmu Siekielskich: Jakub i Bartek. Pewnego dnia ksiądz Arkadiusz powiedział do nas: - Tomek i Damian (imię zmienione - przyp. red.) pojedziecie do mojego domu do Koryt. Tam będziemy spać, a jutro wrócimy z powrotem do Pleszewa. Poznaliśmy rodziców księdza. Nawet oni nie byli w stanie powstrzymać jego chorych żądz. W nocy molestował Damiana. Myślę, że on milczy do dzisiaj i będzie milczał dalej. Ja postanowiłem o tym mówić i wyrzucić to z siebie aby być czystym, aby być dalej szczęśliwym człowiekiem, aby nie popadać dalej w nerwicę i depresję bo jest to bardzo ciężka choroba i walczy się z nią czasami do końca życia.

Przez prawie 30 lat trzeba było z tym jednak żyć. Jak sobie Pan z tym radził?
Po kilku latach poczułem, że coś się ze mną dzieje. Zaczął mnie ogarniać brak pewności siebie, poczucie winy. Nagle przestało mnie wszystko cieszyć. Nawet zwykłe zakupy czy praca. Znalazłem wspaniałą terapeutkę w Krotoszynie, która prowadziła mnie przez kilka miesięcy. To jej pierwszej powiedziałem o sprawie molestowania. Zaraz po zakończeniu sesji wziąłem ślub z przyszłą żoną. Nic jej nie mówiłem o tym wszystkim. Mając ok. 30 lat, bałem się. Co miałem powiedzieć? Słuchaj, wiesz: całował mnie ksiądz, dotykał mnie, masturbował… Żadna kobieta nie chciałaby tego usłyszeć. Około 2017 roku znowu odezwały się stany lękowe, stany depresyjne i znowu zacząłem szukać pomocy. Tym razem leczyłem się u pani doktor w Poznaniu. Okazuje się, że już zawsze będę zmagał się z depresją i lękiem związanymi z zespołem stresu pourazowego po tym jak byłem molestowany przez księdza.

Jak zareagowała rodzina i znajomi na to wyznanie?
Wszyscy dowiedzieli się niedawno. Są w szoku, ale stanęli za mną murem i gratulują mi odwagi. Dziś sprawa jest już zgłoszona do prokuratury i czekam za wezwaniem by opowiedzieć o tym tam. Chciałem pomóc Bartkowi, Jakubowi, Andrzejowi... oraz sobie. To jest ten moment kiedy idzie Sprawiedliwość Boża. Jestem bardzo szczęśliwy, że wyrzuciłem to z siebie. Nie boję się o tym mówić. Przeszedłem już psychoterapię, jest mi dużo łatwiej. Pamiętam, że zdarzało się jednak, że leżąc na tapczanie miałem wrażenie, że nagle ktoś chce wejść i coś mi zrobić.

Chodzi Pan dziś do kościoła?
Tak, ale wolę przebywać sam na sam z Bogiem w tym miejscu. Wciąż spotykam pana Boga, czuję Jego miłość, ale niestety spotkałem na swojej drodze diabła, przez którego straciłem radość z życia. Wiem, że jest bardzo wielu dobrych wspaniałych kapłanów, ale czasami i oni są "kneblowani" przez proboszczów czy biskupów.

Uważa Pan, że biskup Janiak tuszował od początku całość zachowań księdza Arkadiusza?
Na pewno na początku zapoznał się z aktami księdza Arkadiusza, które wcześniej były już zgłaszane u biskupa Napierały. Myślę, że od początku sprawa była zamiatana pod dywan. Tyle.

Czytaj więcej: Księża z diecezji dostali do podpisu "lojalki" broniące biskupa Edwarda Janiaka?

Gdyby miał Pan możliwość spotkać się z księdzem Arkadiuszem, co by mu Pan powiedział dzisiaj jako dorosły człowiek?
Chciałem go odwiedzić kiedy był proboszczem w Chwaliszewie. Kiedy zdecydowałem się, że pojadę - zdążyli go przenieść. Dla mnie jest przestępcą, skrzywdził wiele osób. Powinien siedzieć w więzieniu. To bym mu powiedział. Biblia mówi, że prawda nas wyzwoli to dlaczego kościół tę prawdę ukrywał tyle czasu. Nie rozumiem tego.

A co by Pan powiedział wszystkim tym chłopcom – dziś dorosłym mężczyznom, którzy wciąż chowają się z tym, co robił im ksiądz Arkadiusz?
Powiedzcie o tym głośno. Nie lękajcie się. Nie zabierajcie tej tajemnicy z sobą do grobu. Pan Jezus na Górze Błogosławieństw powiedział: „Błogosławieni czystego serca albowiem oni Boga oglądać będą”. Niech z tego cytatu ważne będzie dla was przesłanie, że kiedy staniemy przed obliczem Boga oraz Jego Aniołów tylko wtedy będziemy pogodzeni z własnym sumieniem i z czystym sercem.

SPRAWA KSIĘDZA ARKADIUSZA W TOKU

Sprawa trafiła do prokuratury w Pleszewie. Jak ustalili bracia Sekielscy pokrzywdzonych może być nawet kilka osób. Dziś wiadomo, że przynajmniej osiem. Przenoszenia z kolejnych parafii do parafii nie były zwykłymi rotacjami, ale wynikiem wielu skarg rodziców i ofiar. - Nawet przyznał się raz do tego, że wykorzystywał seksualnie jednego z chłopców. Tłumaczył się, że diabeł go skusił - mówi jedna z ofiar księdza pedofila z filmu.

Sam ksiądz Arkadiusz przyznał się w filmie do swoich czynów. Słychać jego tłumaczenie i gotowość do skruchy. - Ja nie ukrywam, że walczę ze swoimi słabościami. Przepraszam tych, których skrzywdziłem - m.in. takie słowa padają w filmie. - Czuję się winny każdego dnia i robię rachunek sumienia - dodaje.

O zachowaniu księdza informowani byli biskupi m.in. biskup kaliski Edward Janiak. Są bowiem nagrania, gdzie ksiądz przyznaje się do wykorzystywania seksualnego chłopców. - Ja o niczym nie wiedziałem. To jest kłamstwo. Podejmę odpowiednie kroki - padają słowa biskupa w filmie. Wtedy ksiądz Arkadiusz był proboszczem parafii pw. św. Mikołaja Bpa. w Chwaliszewie. Odwołano go z probostwa i pozbawiono sprawowania jakichkolwiek funkcji kościelnych. Sprawę prowadzi prokuratura w Pleszewie. Ksiądz pozostaje bez kary i przebywa na wolności.

Rozmowę czytaj również na Krotoszyn.naszemiasto.pl: Tomaszu, tylko nie mów nic nikomu! Wywiad z ofiarą molestowania przez księdza z Koźmina

Zainteresował Cię ten artykuł? Szukasz więcej tego typu treści? Chcesz przeczytać więcej artykułów z najnowszego wydania Głosu Wielkopolskiego Plus?

Wejdź na: Najnowsze materiały w serwisie Głos Wielkopolski Plus

Znajdziesz w nim artykuły z Poznania i Wielkopolski, a także Polski i świata oraz teksty magazynowe.

Przeczytasz również wywiady z ludźmi polityki, kultury i sportu, felietony oraz reportaże.

Pozostało jeszcze 0% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Marcin Szyndrowski

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.expressbydgoski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.