Poznań: Właściciel restauracji Savoy trafi do sądu za... tłuczenie kotletów? "Ta sprawa jest kuriozalna"

Czytaj dalej
Fot. Adrian Wykrota
Norbert Kowalski

Poznań: Właściciel restauracji Savoy trafi do sądu za... tłuczenie kotletów? "Ta sprawa jest kuriozalna"

Norbert Kowalski

Właściciel restauracji może trafić do sądu przez... tłuczenie kotletów. To nie żart. O restauracji Łukasza Łukaszewicza najpierw rozmawiali radni z komisji bezpieczeństwa, a następnie przesłuchiwała go straż miejska. Jedyne zgłoszenie, które do niej wpłynęło dotyczyło... głośnego tłuczenia kotletów.

– To jest jakieś kuriozum... Nie wiem, czy mam się z tego śmiać czy nie

– nie ukrywa Łukasz Łukaszewicz, który od dwóch lat prowadzi restaurację Savoy na Jeżycach.

Kilka miesięcy temu mężczyzna przez przypadek dowiedział się o czarnych chmurach, które zebrały się nad jego restauracją. Najpierw od znajomej radnej dostał informację, że na posiedzeniu Komisji Współpracy Lokalnej, Bezpieczeństwa i Porządku Publicznego Urzędu Miasta Poznania będzie także podejmowany temat jego restauracji. Do urzędu trafiło bowiem zgłoszenie o rzekomym naruszaniu ciszy nocnej z powodu działalności restauracji.

Na początku maja radni podjęli ten temat na posiedzeniu komisji. Radny Henryk Kania już wtedy zwracał uwagę, że rozmawiał z mieszkańcami, a ci nie zgłaszali żadnych skarg i uwag. Podkreślał też, że restauracja działa do godziny 21, czyli jest zamykana przed rozpoczęciem ciszy nocnej.

Na posiedzeniu zjawił się również Waldemar Matuszewski, komendant poznańskiej straży miejskiej. I to właśnie on ujawnił, że jedyne zgłoszenie, które otrzymali strażnicy miejscy dotyczyło... zbyt głośnego rozbijania kotletów w kuchni.

Właściciel restauracji może trafić do sądu przez... tłuczenie kotletów. To nie żart. O restauracji Łukasza Łukaszewicza najpierw rozmawiali radni z komisji
Adrian Wykrota Właściciel restauracji może trafić do sądu przez... tłuczenie kotletów. To nie żart. O restauracji Łukasza Łukaszewicza najpierw rozmawiali radni z komisji bezpieczeństwa, a następnie przesłuchiwała go straż miejska. Jedyne zgłoszenie, które do niej wpłynęło dotyczyło... głośnego tłuczenia kotletów.

Sam Łukasz Łukaszewicz nie ukrywa zaskoczenia tą sytuacją.

– Żeby taka sprawa w ogóle trafiała na posiedzenie komisji, to jest niepojęte. Wydaje mi się, że powinna być jakaś selekcja spraw, które trafiają pod dyskusje radnych – komentuje.

To jednak nie był koniec. Jeszcze w czerwcu mężczyzna dostał wezwanie na przesłuchanie do straży miejskiej. Z wezwania wynikało, że pan Łukasz „zakłócił spokój i porządek publiczny sąsiadom poprzez hałasy i zapachy wydobywające się z restauracji”. Niewykluczone, że sprawa trafi nawet do... sądu.

– Na przesłuchaniu powiedziano mi, że straż miejska dostała takie zgłoszenie i musiała się tym zająć. Usłyszałem też, że sprawa najprawdopodobniej zostanie przekazana do sądu, który będzie miał ją rozstrzygnąć

– opowiada Łukasz Łukaszewicz i dodaje: – Większość sąsiadów nie zgłasza żadnych uwag. Tak naprawdę wydaje mi się, że zarówno sprawa w Urzędzie Miasta, jak i w straży miejskiej, została zgłoszona przez jedną osobę. Odkąd jestem właścicielem, zadbaliśmy o to, żeby poziom hałasu spadł. Stosujemy specjalne maty wygłuszające podczas tłuczenia kotletów. Oprócz tego ściszyliśmy też muzykę.

Przemysław Piwecki, rzecznik prasowy poznańskiej straży miejskiej, potwierdza, że do strażników wpłynęło zgłoszenie mieszkańca w sprawie zakłócania spokoju i porządku publicznego poprzez działalność restauracji.

– Obecnie trwa postępowanie wyjaśniające. Na tym etapie więcej informacji nie mogę przekazać – mówi Przemysław Piwecki.

Sam Łukasz Łukaszewicz nie ukrywa, że czeka na rozwiązanie tej sprawy
.

– Z jednej strony może wydawać się, że to błahostka i kuriozum, ale z drugiej jednak stale mam to na głowie i trudno mi przewidzieć, jak to się zakończy

– mówi: – Nie rozumiem jednak, dlaczego sąd miałby mnie ewentualnie skazać tym bardziej, że poziom hałasu na pewno nie jest zbyt wysoki. W takim razie mam zostać ukarany za działalność na którą mam zgodę? - pyta retorycznie.

Tutaj się czyta. Bez reklam.

Tak jak w kiosku. Kupując prenumeratę cyfrową, możesz czytać codzienne wydanie Expressu Bydgoskiego.

Co zyskujesz:

  • dostęp do wszystkich treści Expressu Bydgoskiego
  • codzienne e-wydanie Expressu Bydgoskiego
  • artykuły, reportaże, wywiady i multimedia
  • co tydzień nowy numer Ekstra Magazynu
Norbert Kowalski

Komentarze

1
Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

31 węzłowy Burke

I to jest istota działalności komedianta i Pinokia.31

plus.expressbydgoski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.