Powiedz "dzień dobry sąsiedzie", zamiast pisać na Facebooku

Czytaj dalej
Fot. 123RF
Grzegorz Okoński

Powiedz "dzień dobry sąsiedzie", zamiast pisać na Facebooku

Grzegorz Okoński

Badania Instytutu Socjologii Uniwersytetu im. A. Mickiewicza w Poznaniu i firmy Amica pokazują, że mamy szansę, by odróżnić sąsiada od członka „grupy znajomych w mediach społecznościowych”. Okazuje się, że co trzeci poznaniak zna sąsiadów i utrzymuje z nimi kontakt, a tylko sześciu na stu przyznaje, że nie ma ani jednego zaprzyjaźnionego sąsiada.

Centrum Badań Społecznych Fundacji UAM we współpracy z Instytutem Socjologii UAM wraz z Amicą zbadały, jakie więzi funkcjonują w kręgach sąsiedzkich. A do grup badanych zaproszono poznaniaków, warszawiaków i mieszkańców Wronek.

Badacze wyszli na sąsiedzkie spacery. Pytali, drążyli życiowe kwestie, witane jednak z zakłopotaniem przez rozmówców, którzy dopiero uświadamiali sobie, że to co pamiętają z dzieciństwa, prosta rzecz, taka jak pożyczenie od sąsiadki szklanki cukru w sobotę wieczorem, budzi większe obawy niż ustalenie w Internecie, który sklep jest jeszcze otwarty i ile kosztuje cukier!

Studenckie sąsiedztwo

W Poznaniu „na tapetę” wzięto mieszkańców dwóch osiedli: Armii Krajowej i Stefana Batorego. Ci pierwsi deklarowali większe przywiązanie do sąsiadów, bardziej identyfikowali się ze swoim domem czy ulicą. Przyczyna jest łatwa do przewidzenia: osiedle Batorego sąsiaduje z kampusem uniwersyteckim, wręcz studenckim miastem w mieście, ale z niedostatecznie rozwiniętą liczbą domów studenckich.

W efekcie studenci szukają miejsc do zamieszkania i starają się wynajmować je na „Batorego” - są więc mieszkańcami na kilka lat, nie angażują się w lokalne życie i nie mają potrzeby zawiązywania trwałych kontaktów z sąsiadami. A na osiedlu Armii Krajowej, sąsiedzie kampusu Politechniki Poznańskiej, też spotkamy studentów, ale niekoniecznie tam mieszkających: po prostu kampus ma swoje akademiki. Mieszkańcy zatem mogą okrzepnąć we własnym gronie, są z sobą na lata.

Powiedz "dzień dobry sąsiedzie", zamiast pisać na Facebooku
Pixabay

- Obecność studentów oznacza swoiste wypieranie „starych mieszkańców”, w tym rodzin, z obszarów atrakcyjnych z perspektywy lokalizacji - wyjaśnia profesor Marek Nowak z Instytutu Socjologii UAM. - A związek studentów z miejscem zamieszkania jest słaby, tym bardziej, że zasadą jest wielokrotne przeprowadzanie się w czasie studiów, a także krótko po nich. W rozmowach ze studentami wyszło nawet na jaw, że świadomie nie chcą wchodzić w głębsze relacje, bo jest to kłopotliwe emocjonalnie, gdy trzeba się przeprowadzić.

Studenci to naród wesoły. Ale młodzi ludzie imprezują najchętniej we własnym gronie, w klubach, pubach, na studenckich imprezach plenerowych. Z festynami osiedlowymi nie mają zazwyczaj nic wspólnego. Odwrotnie jest na osiedlach nieatrakcyjnych lokalizacyjnie dla akademickiego ludu.

Starsi z rezerwą do zabawy

Poznaniacy z osiedla Armii Krajowej interesują się życiem towarzyskim w ramach osiedla w stopniu wyższym niż wykazuje to średnia dla dużych miast: ponad połowa osób mieszkających tu gości na lokalnych imprezach i festynach, podczas gdy wspomniana średnia to 31 procent. A mają do tego niezły wybór, zważywszy, że nad życiem towarzyskim pracuje Spółdzielnia Osiedle Młodych, prowadząca m.in. dziesięć domów kultury i kilkanaście świetlic oraz klubów. A jeszcze swoje imprezy szykują szkoły i parafie.

Ale badacze zastrzegają: najchętniej w takich wspólnych spotkaniach uczestniczą osoby z małych miast (52%) oraz wsi (68%), osoby mieszkające w domach jednorodzinnych (60%), a także ludzie posiadający dzieci (57%), natomiast mniej entuzjazmu do zabaw w sąsiedzkim gronie wykazują właśnie badani z miast powyżej 500 tys. mieszkańców i osoby po 65. roku życia.

- Starsze pokolenie wykazuje tendencje do zamykania się, co pogłębia rosnąca mobilność na osiedlach. W sąsiedztwie pojawiają się kolejne młode, nieznane im osoby, a więc nawiązywanie z nimi relacji stanowi trudność. Ważne wydaje się to, że jest i będzie to coraz bardziej licząca się, i liczna, grupa, która z jednej strony nieco słabiej uczestniczy, z drugiej stanowi wdzięczny, choć niełatwy podmiot działań animacyjnych - mówi profesor Marek Nowak.

- Niechęć uczestniczenia przez osoby starsze w sąsiedzkich inicjatywach często może mieć związek z tym, że oferta tego typu wydarzeń nie jest dostosowana do potrzeb seniorów. To jest powiązane z kolejnym wyzwaniem, na jakie napotykają relacje sąsiedzkie, mianowicie odpowiedniej przestrzeni, aby takie mogły zaistnieć.

Powiedz "dzień dobry sąsiedzie", zamiast pisać na Facebooku
Pixabay

Wspólnota miejsca

Gdzie się spotykamy z sąsiadami? Najchętniej na terenach zielonych i placach zabaw - tak twierdzi 92 procent badanych osób. Chętniej odezwiemy się do znajomych z bloków, jeśli mamy wspólne zainteresowania (co wskazuje 83 proc. ankietowanych), znamy się już dłużej z widzenia (79 proc.), jesteśmy w podobnym wieku (78 proc.). Dobrze jest też porozmawiać z sąsiadami, gdy i my i oni wychodzą z dzieckiem na plac zabaw (76 procent) czy z na spacer z psem (68 proc). Tworzy się wspólnota związana z miejscem - choć socjolodzy ostrzegają: środowisko, w którym żyją mieszkańcy, może sprzyjać budowaniu więzi, ale może również skutecznie ten proces osłabiać…

Co zatem zrobić, by sąsiad był faktycznie sąsiadem, znajomym, na którego wsparcie można liczyć, a nie osobą obcą, tylko mieszkającą obok? Trzeba być do niego nastawionym pozytywnie, trzeba chcieć budować z nim więzi i nawiązywać znajomości w lokalnym środowisku. I faktycznie coś robić, a nie tylko deklarować.

- Nasze działania mają na celu zwrócenie uwagi na relacje z innymi i problemy społeczne, jakim musimy stawić czoło we współczesnym świecie. Jednym z nich jest fakt, że coraz częściej żyjemy osobno. Skupiamy się na sobie i nie mamy czasu pochylić się nad drugim człowiekiem, uwzględnić jego perspektywę i zrozumieć jego działania. To powoduje zanikanie kontaktów - nie wiemy lub nie interesujemy się, kto mieszka obok, nie poznajemy swoich sąsiadów na klatce schodowej

- podsumowuje Joanna Lewandowska, strategiczny menedżer ds. komunikacji marki Amica.

Dlatego projekt „Amica for others” to cykl działań prospołecznych, takich jak seria filmów poświęconych tematyce relacji międzyludzkich, badanie z UAM, a także działania wspólne z sąsiadami i dystrybucja pakietów sąsiedzkich „Szklanka cukru”.

Grzegorz Okoński

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.expressbydgoski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.