Ósmy awans Polski do piłkarskiego raju

Czytaj dalej
Fot. Fot. archiwum „Expressu”/Polskapress/bundesarchiv
Krzysztof Błażejewski

Ósmy awans Polski do piłkarskiego raju

Krzysztof Błażejewski

Bodaj nigdy jeszcze awans do finałów mundialu nie był tak nagłośniony, śledzony nie tylko przez zapalonych kibiców i masowo przeżywany. Dłuższe oczekiwanie na futbolowe sukcesy polskiej reprezentacji i jej ostatnie wyniki sprawiły, że tęsknota za triumfami na boisku stała się obecnie niemal najważniejszą sprawą narodową.

Za ostatnimi sukcesami polskiej drużyny i rosnącymi oczekiwaniami kibiców stoi niewątpliwie w dużej mierze postać Roberta Lewandowskiego. Gracza takiego formatu polska piłka nie miała bodaj od czasu „Ezi” Wilimowskiego, czyli lat 30. ub. wieku. Jego sława obiega świat i dzięki powszechności telewizji w najdalszych zakątkach globu obok słów „Walesa” i „Jan Paweł II” jest najszybciej kojarzona z Polską. Byłem w najwyższym stopniu zdumiony, kiedy na słynnej plaży Copacabana w Rio de Janeiro mali chłopcy do gry w piłkę na niekończącym się szpalerze plażowych boisk zakładali koszulki z nazwiskami swoich idoli i nie było tam nazwisk Brazylijczyków (poza Neymarem), był za to Lewandowski. To dla pokolenia wychowanego w kulcie dla mistrzostwa brazylijskiej piłki rzecz absolutnie niewyobrażalna...

Piłka sprawą narodową w Polsce już kiedyś była. W dekadzie Edwarda Gierka, kiedy nasza reprezentacja osiągała sukcesy na światową skalę, dęto w fanfary z całych sił. Jako dziesiąta potęga gospodarcza ówczesnego świata mieliśmy być potęgą także piłkarską. Teraz zaczyna być podobnie, choć na razie prawdziwych sukcesów brak. To niewątpliwie socjologiczny fenomen.

Kopnięcie jako przestroga

Niestety, rozpędzona machina propagandowa, szermująca hasłami pewnego już zdobycia medalu na rosyjskich mistrzostwach świata, może narobić więcej szkody niż pożytku. Na szczęście już dziś zarówno prezes Zbigniew Boniek, jak i trener Adam Nawałka przestrzegają przed „pompowaniem balonika”. Wymowny był też gest Roberta Lewandowskiego - kopnięcie dmuchanej kostki - baneru w narożniku boiska po zdobyciu przez niego trzeciej bramki dla Polski w ostatnim meczu z Czarnogórą. Jak później stwierdził, uczynił to ze złości, że w tym meczu jednak nie poszło tak, jak pójść powinno (chodziło mu o dwa łatwo w krótkich odstępach czasu stracone gole).

w dalszej części artykułu

  • krótki przegląd gry reprezentacji Polski na piłkarskich mundialach
  • które finały byly dla nas szczęśliwe, a które pechowe
  • najpiękniejszy mecz polskiej reprezentacji
Pozostało jeszcze 86% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Krzysztof Błażejewski

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.expressbydgoski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.