Medale Młodej Sztuki 2021. Anna Kołacka: W sztuce większą rolę odgrywa intuicja niż wiedza

Czytaj dalej
Fot. Archiwum Głosu Wielkopolskiego
Katarzyna Sklepik

Medale Młodej Sztuki 2021. Anna Kołacka: W sztuce większą rolę odgrywa intuicja niż wiedza

Katarzyna Sklepik

Rozmowa z Anną Kołacką, laureatką nagrody artystycznej Głosu Wielkopolskiego Medale Młodej Sztuki w kategorii malarstwo.

Jak na płótnie zatrzymać to, co nieuchwytne?

Nie wiem… Jeśli rację mają psychologowie sztuki, to twórczość rozumieć można jako bezpośredni przejaw psychiki artysty, a do głosu dopuszczona jest podświadomość. Może więc czasem daje się utrwalić jakieś niewyrażalne emocje. Już Chardin mówił, że malujemy nie kolorami, a uczuciem.

Odnosząc to pytanie do swoich prac, to mogę powiedzieć, że staram się uchwycić ten szczególny moment przekształcania się różnych materii, obserwując je, robiąc zdjęcia i szkice, a następnie próbując coś z tego fenomenu oddać na płótnie. Nie sądzę jednak, by naturalną zmianę stanu skupienia można było zatrzymać – pewnie dlatego pozwalam, by to, czym się inspiruję przy każdym obrazie, przekształcało się lub w ogóle znikało. Dodam, że te materiały wykorzystuję wielokrotnie i ich nie wyrzucam.

Eksperci twierdzą, że wzbogaca pani swoje malarstwo o doświadczenia z zakresu filozofii, literatury i fizyki kwantowej. Czy "twarda" wiedza pomaga w tworzeniu ulotnych - zatrzymanych na chwilę - stanów skupienia?

Tak naprawdę trudno powiedzieć, czy treści filozoficzne lub literackie wzbogacają moje malarstwo bezpośrednio, bo nie zawieram świadomie żadnych konkretnych symboli, czy aluzji i odniesień, ale na pewno te wczesne zainteresowania oddziałały na mój sposób myślenia i widzenia świata. Mogę powiedzieć na pewno, że filozofia i mechanika kwantowa wpłynęły na to, że szczególnie w serii Stany rzeczy, miałam potrzebę konstruowania świata zuniwersalizowanego, zrównoważonego, w którym wszystkie elementy znajdują się „na swoim miejscu”, przez co kompozycja stała się zrównoważona. Przez jakiś czas chciałam też, by tak jak w koncepcji monad Leibniza, każdy namalowany fragment był skonstruowany tak jak całość obrazu, co odnosiłam wprost do sposobu nakładania farby. Szybko jednak się z tego wycofałam, widząc, że w sztuce często większą rolę odgrywa intuicja niż tzw. „twarda” wiedza.

Czy to prawda, że abstrakcją najlepiej opisać rzeczywistość?

Anna Kołacka: W sztuce większą rolę odgrywa intuicja niż wiedza
Archiwum Głosu Wielkopolskiego

To dość trudne pytanie, bo odpowiedź zależy od tego, jak rozumie się samą abstrakcję i opis rzeczywistości. Biorąc pod uwagę fakt, że często z przyjaciółmi zauważamy, że – nawet w środowiskach artystycznych, ludzie przestają rozumieć metafory, to odpowiedź musiałaby brzmieć „nie”. Dużo łatwiej odnieść się do rzeczywistości wprost, szczególnie jeśli nie chcemy, by w obecnej sytuację polityczno-społecznej nasza wypowiedź została wypaczona.

Odnosząc się jednak do sztuki, to dla mnie duża część malarstwa abstrakcyjnego wywodzi się z dekonstrukcji rzeczywistości. Staram się, by moje prace bezpośrednio odnosiły się do świata, nie tyle go opisując, co czerpiąc z jego fragmentów i struktur. Chciałabym, by to, co maluję dawało wrażenie rzeczywistego, a jednocześnie nie pozwalało się jednoznacznie nazwać.

Których z twórców w historii malarstwa lubi Pani najbardziej?

Mogłabym wymienić wielu artystów, ale szczególne miejsce zajmuje u mnie Mark Rothko oraz El Greco. Słowem, ci malarze, w których twórczości kolor jest nośnikiem światła.

Które nurty w sztuce wydają się Pani najbardziej inspirujące? Czy z którymś z nich się Pani identyfikuje?

Jako odbiorcę ciekawi mnie bardzo wiele postaw i kierunków w sztuce, ale szczerze mówiąc łatwiej mi zainspirować się tymi, z którymi mniej mogę się bezpośrednio identyfikować, czyli np. filmami Wernera Herzoga, czy Larsa von Triera. Biorąc pod uwagę jednak to, co jest mojej wrażliwości najbliższe, to zarówno pod względem podejmowanych treści, jak formy, niezwykle mnie inspiruje twórczość Ólafura Arnaldsa, a także wizualne i muzyczne dokonania Björk. Skala ich przedsięwzięć i możliwości jest nieporównywalna, ale i tak inspiruje mnie do eksperymentowania. Z kręgu polskiego malarstwa z kolei, bardzo lubię twórczość Irminy Staś. Ona też zaliczona została raz zaliczona do kręgu tzw. abstrakcji aluzyjnej (inne przykłady to Maria Jarema), czyli takiej, która w jakiś sposób odnosi się do rzeczywistości. Nie mogę się z nią jednak do końca identyfikować, bo w niej namalowany obiekt przedstawiony jest bardziej syntetycznie i często zawiera „aluzję” do konkretnego „przedmiotu”. Mnie bardziej interesuje samo wnikanie w materię; czasem kojarzy się to, co robię z abstrakcją organiczną, ale to też nie do końca oddaje moje intencje. Często wspomnianym stanom skupienia podlegają sztuczne materiały i przedmioty.

Czym jest Piekariat?

Piekariat to nazwa społeczności-pracowni, którą tworzyliśmy w cztery, a przez pierwszy rok – pięć osób, zajmując mieszkanie w kamienicy przy ul. Piekary w Poznaniu. Jako, że miejsce powstało, gdy wszyscy znajdowaliśmy się tuż po studiach, nazwę też można odczytać jako grę ze słowem prekariat. W lutym zeszłego roku przestała istnieć, gdy właściciel postanowił sprzedać jej przestrzeń. Później, w lipcu 2020 wydarzyła się rzecz tragiczna i zmarł jej członek i mój najbliższy przyjaciel – Dawid Marszewski, nomen omen również laureat Medalu Młodej Sztuki. Bez niego trudno już nawet mówić o Piekariacie.

Ma pani na swoim koncie wiele nagród. Która z nich jest najważniejsza w pana dorobku artystycznym?

Nie wiem, czy jest ich tak wiele. Na pewno ważnym dla mnie wydarzeniem był udział w finale 13. Konkursu Gepperta, który odbył się w ubiegłym roku. Wprawdzie nie otrzymałam wżadnej nagrody, ale już samą nominację można było potraktować jako duże wyróżnienie. Żałuję tylko, że pandemia ograniczyła zasięg związanej z nią wystawy. Jeszcze w trakcie studiów ważne było dla mnie otrzymanie Grand Prix im. Franciszki Eibisch, bo ta nagroda przyszła zupełnie niespodziewanie (nie zamierzałam nawet jechać na galę rozdania) i dodała mi motywacji do dalszej pracy.

Czym dla tak utalentowanej młodej artystki jest Medal Młodej Sztuki?

To prestiżowa nagroda, duże zaskoczenie i forma promocji. To także dla mnie znak, że to, co robię jest dostrzegane i dodatkowa motywacja, by rozwijać swoje pomysły. Przynajmniej dla mnie to ważne, by mieć odbiorców i miejsce w galeriach.

Kto odkrył pani talent? Kiedy narysowała, namalowała pani swoje pierwsze dzieło?

Tata. Jako profesor historii od dzieciństwa rzeźbił i on też był moim pierwszym nauczycielem rysunku. Co do pierwszego dzieła, to gdy miałam trzy lata porysowałam całą, świeżo pomalowaną ścianę, gdy mama zwlekała z przyniesieniem mi kartek papieru. W podstawówce rysowałam od czasu do czasu, w gimnazjum zainteresowały mnie portrety, najpierw ze zdjęć, czy reprodukcji, potem z natury, a tak na poważnie zaczęłam myśleć o studiowaniu malarstwa dopiero w liceum. Pierwszą pracą, którą sobie przypominam był skopiowany rysunek dziewczynki, który przygotowywałam na zajęcia w szkole podstawowej.

Jakie są pani najbliższe plany zawodowe?

Planuję rozwijać wszystkie z rozpoczętych projektów. Aktualnie pracuję na kilkoma jednocześnie, większość z nich dotyczy natury lub problemów klimatycznych, jeden śmierci w kontekście nowoczesnych technologii – wraz z Maciejem Andrzejczakiem. Najbardziej zaawansowane z nich to Stany zagrożenia oraz Cyrkulacje. Stany zagrożenia to seria, w której elementy ubarwienia zwierzęcego wykorzystane są jako motywy obrazów abstrakcyjnych. Każda praca posiada osobny podtytuł, który odnosi do konkretnego gatunku zagrożonego wyginięciem. Chodzi mi o to, by w atrakcyjnym wizualnie, czasem mamiącym ornamentalną strukturą języku abstrakcji, zwrócić uwagę, że ubarwienie, które pierwotnie miało pełnić funkcję ochrony przed drapieżnikami, staje się źródłem zagrożenia lub/i utraciło swoją widoczność. Chodzi o utratę siedlisk przez zwierzęta spowodowany zmianami klimatycznymi oraz nielegalnym połowem. Z kolei seria Cyrkulacje stanowi wyświetlane na obrazach zapętlone animacje jako wskazanie na obraz jako zjawisko; jednym z takich efektów jest wrażenie drżenia, ruchu płótna lub burzowe błyski.

Z kolei w wakacje planuję realizację projektu Re-nature, który zakłada rezydencję na Islandii. W związku z pandemią czekam jednak wciąż na odpowiedź z ośrodka w Rejkiawiku. W innym wypadku, mój wyjazd tam się przesunie. Sytuacja, jak wiemy, jest bardzo zmienna. Ale na pewno go zrealizuję.

Anna Kołacka: W sztuce większą rolę odgrywa intuicja niż wiedza

-------------------------
Zainteresował Cię ten artykuł? Szukasz więcej tego typu treści? Chcesz przeczytać więcej artykułów z najnowszego wydania Głosu Wielkopolskiego Plus?

Wejdź na: Najnowsze materiały w serwisie Głos Wielkopolski Plus

Znajdziesz w nim artykuły z Poznania i Wielkopolski, a także Polski i świata oraz teksty magazynowe.

Przeczytasz również wywiady z ludźmi polityki, kultury i sportu, felietony oraz reportaże.

Pozostało jeszcze 0% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Katarzyna Sklepik

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.expressbydgoski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2021 Polska Press Sp. z o.o.