Królowa Sylwia docenia inicjatywy dla seniorów. A pielęgniarka z regionu wie, jak poprawić opiekę nad chorymi z demencją

Czytaj dalej
Fot. Dorota Białkowska
Dorota Witt

Królowa Sylwia docenia inicjatywy dla seniorów. A pielęgniarka z regionu wie, jak poprawić opiekę nad chorymi z demencją

Dorota Witt

- Opiekując się pacjentami w starszym wieku, korzystamy czasem z archaicznych rozwiązań, które opracowano 20-30 lat temu. Można to zmienić - mówi Paulina Kasperska, wyróżniona w prestiżowym konkursie dla studentów pielęgniarstwa.

Pani projekt „Bransoletka ochroni kaniulę” został wyróżniony w międzynarodowym konkursie o Nagrodę Pielęgniarską Królowej Sylwii. Ma on mobilizować studentów do opracowywania nowatorskich rozwiązań, odnoszących się do opieki nad chorymi w starszym wieku. To szczególni pacjenci?

Ich potrzeby obserwuję od dwóch i pół roku w pracy na oddziale geriatrii w szpitalu im. Jurasza w Bydgoszczy. Opiekując się chorymi, na co dzień spotykam się z problemami, wydawałoby się, prozaicznymi, jednak w przypadku pacjentów - seniorów mała niedogodność może stać się dużą przeszkodą w procesie leczenia. Tak jest właśnie z kaniulą, potocznie zwaną wenflonem. Przez rurkę z tworzywa sztucznego, umieszczoną za pomocą stalowej igły tymczasowo w żyle pacjent ma mieć, np. podawane leki. Tyle tylko, że jeśli mowa o pacjencie z demencją lub innymi schorzeniami w mniejszym czy większym stopniu wpływającymi na postrzeganie rzeczywistości, zdarza się - wcale nie tak rzadko - że dochodzi do nieświadomego usunięcia wenflonu. Standardowa opaska dziana, której używamy, aby zabezpieczyć wenflon, jest metodą archaiczną, została opracowana około 20-30 lat temu. To rozwiązanie nie stanowi większej przeszkody przed niekontrolowanym usunięciem wenflonu. Dziś, kiedy technologia poszła do przodu, można pokusić się o lepsze zabezpieczenie. Warunki są dwa: taka opaska czy bransoletka musi być dobrze zabezpieczona przed niekontrolowanym usunięciem przez pacjenta, a równocześnie musi być tak zaprojektowana, by pielęgniarka mogła sprawnie dostać się do wkłucia i podać lekarstwo.

Dlaczego to takie ważne?

Pacjent, który nieświadomie wyrywa sobie kaniulę, robi sobie krzywdę. Dochodzi do zapalenia skóry, pojawia się obrzęk, w konsekwencji może dojść nawet do zakażenia ogólnoustrojowego. Ale jest i druga strona: kłopot dla pielęgniarek. Nie mówię wcale o stresie związanym z ryzykiem wystąpienia tych powikłań i czasie, który trzeba wygospodarować na ponowne wkłucie (choć to też), mam na myśli głównie to, że pacjenci w starszym wieku często mają cienkie żyły, dlatego trzeba je szanować. Udane wkłucie to sukces, a niepotrzebne wyrwanie wenflonu, który mógłby posłużyć jeszcze 7 dni - porażka; odczuwalna szczególnie w sytuacjach, kiedy szybko trzeba podać ważny lek. Próbujemy wkłuć się na nowo: jeden raz, piąty, szósty... Żył trzeba szukać, dlatego kończy się niekiedy tak, że pacjent ma wenflon na klatce piersiowej, nogach. Ani jemu nie jest z tym wygodnie, ani nam. Niekiedy wykonanie kolejnego wkłucia okazuje się niemożliwe i pacjent kwalifikuje się do wykonania wkłucia obwodowego. A to zawsze ryzyko.

Jaka miałaby być bransoletka, którą pani zaprojektowała?

Musiałaby być zrobiona z oddychających materiałów łatwych do dezynfekcji, elastycznych, ale takich, które nie uciskają. Opaska pozostawałaby stabilna. Być może sprawdziłby się rodzaj materiału zastosowany do opasek identyfikacyjnych, zakładanych niemowlętom. I najważniejsze: bransoletka powinna składać się z dwóch części, punktem stabilizującym byłby kominek. Ten byłby zakryty dzięki podwyższeniu opaski oraz zabezpieczony, aby pacjent nie mógł pociągnąć i usunąć wenflonu. Bransoletka mogłaby składać się z takich elementów które umożliwiłyby jej dopasowanie do położenia kaniuli. Myślę, że dzięki temu rozwiązaniu na miarę XXI wieku uda się zlikwidować powszechny problem, jakim jest nieświadome usuwanie kaniul przez pacjentów.

Nagroda Pielęgniarska Królowej Sylwii to stypendium, które mogą zdobyć studenci i osoby w trakcie robienia specjalizacji pielęgniarskiej.
Dorota Białkowska Zofia Małas, prezes Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych (z lewej) oraz wyróżniona Paulina Kasperska

Jak pracuje się z pacjentami geriatrycznymi?

Do niektórych trudno dotrzeć, potrzeba czasu, by zaufali osobom w fartuchach, ale to nie reguła. Pracując w szpitalu, jest się świadkiem różnych sytuacji. Dla mnie najsmutniejsze są historie chorych, którymi w domu nie ma się kto zająć. Nawet jeśli nie są poważnie chorzy, to zejście z czwartego piętra i pójście do sklepu czy apteki to dla nich problem, pozostają bez środków do życia.

Pracując w szpitalu, jest się świadkiem różnych sytuacji. Dla mnie najsmutniejsze są historie chorych, którymi w domu nie ma się kto zająć. Nawet jeśli nie są poważnie chorzy, to zejście z czwartego piętra i pójście do sklepu czy apteki to dla nich problem, pozostają bez środków do życia.

Jak to zmienić?

Może wolontariat? Wystarczyłoby przeszkolić więcej młodych ludzi, uświadomić im, jakie potrzeby mają starsze osoby. Czasem naprawdę wystarczy poświęcić pól godziny na rozmowę, by pomóc. To musiałaby być zorganizowana, ogólnopolska sieć wolontariuszy. Koordynator odpowiadałby za to, by skierować do potrzebującego osobę, która akurat będzie w pobliżu. Konieczna jest też edukacja rodzin pacjentów w starszym wieku, by mogli się nimi efektywnie i bez stresu opiekować.

Laury dla studentów

Dorota Witt

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.expressbydgoski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.