Koronawirus zaatakował wieś. Ludzie znów siedzą w domach

Czytaj dalej
Fot. Paweł Relikowski/ilustracyjne
Radosław Dimitrow

Koronawirus zaatakował wieś. Ludzie znów siedzą w domach

Radosław Dimitrow

Lokalne ognisko epidemii wybuchło w małej wsi pod Jemielnicą. Z tego powodu na ulicach znów są pustki. Wróciły wozy straży pożarnej i policji, informujące o ograniczeniach w przemieszczaniu się. W gminie nie będzie otwarcia przedszkoli i szkół.

W gminie Jemielnica przez pierwsze dwa miesiące trwania epidemii nie odnotowano żadnego przypadku koronawirusa. Dopiero w ubiegłym tygodniu pojawiły się pierwsze informacje o zachorowaniach z tych stron.

Początkowo wydawało się, że to pojedyncze przypadki. W piątek było już jednak wiadomo, że lokalne ognisko zakaźne może dotknąć więcej osób. W krótkim czasie przybyło 15 pacjentów z COVID-19. Jedna osoba trafiła do szpitala.

Wszyscy zarażeni są z niewielkiej wsi - wśród nich są m.in. emeryci, rolnicy, a także górnicy pracujący na co dzień w kopalniach w województwie śląskim. Chorują zarówno osoby młode, jak i starsze.

Gdy wybuchła lokalna epidemia, służby sanitarno-epidemiologiczne dokładnie przyjrzały się, kto z kim kontaktował się w ostatnich dniach. Na skutek tego w całej gminie Jemielnica do kwarantanny trafiło ponad 150 osób.

- Nie wiem, kto mnie zaraził... - mówi nam jedna z pacjentek. - Od poprzedniego weekendu gorzej się czułam. Miałam gorączkę powyżej 38 stopni i bolały mnie mięśnie. Dziś jest już trochę lepiej. Razem z całą rodziną pozostajemy w kwarantannie.

W związku z rosnącą liczbą nowych przypadków Marcin Wycisło, wójt gminy Jemielnica, zapowiedział dodatkowe działania w celu powstrzymania lokalnej epidemii. Na polecenie samorządowca na ulice Jemielnicy wróciły wozy straży pożarnej i policji, które informowały mieszkańców o lockdownie - mundurowi apelowali do mieszkańców o pozostanie w domach. Zapadła także decyzja, że w gminie nie będzie otwarcia przedszkoli i szkół.

- Plan był taki, by placówki oświatowe ruszyły dzisiaj, ale w związku z nowymi przypadkami uznaliśmy, że bezpieczniej będzie, jeśli z tym poczekamy - podkreśla wójt. - Poinformowałem już o zaistniałej sytuacji służby wojewody. Zwróciłem się z prośbą o przysłanie do gminy mobilnego zespołu, który pobierałby wymazy od mieszkańców.

W piątek wójt uczestniczył w naradzie z udziałem m.in. starosty i przedstawicieli sanepidu. Uznano, że na razie nie ma potrzeby wprowadzania nadzwyczajnych rozwiązań.

Podobne lokalne ogniska zakaźne wybuchały wcześniej w innych częściach powiatu strzeleckiego, m.in. w Kolonowskiem i Zawadzkiem. Dzięki umieszczaniu w kwarantannie osób podejrzanych o zakażenie udało się zdusić rozwój epidemii w tych gminach.

Obecnie mieszkańcy gminy Jemielnica, którzy mieli kontakt z zarażonymi lub mają takie objawy jak gorączka, zmęczenie, ból mięśni, kaszel, powinni się kontaktować z lekarzem rodzinnym. Wszystkie takie osoby są kierowane przez lekarzy z miejscowej przychodni na wymaz. W przypadku dodatniego wyniku są obejmowane kwarantanną.

Radosław Dimitrow

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.expressbydgoski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.