IPN nie odpuścił byłemu rektorowi UMK! Kasacja na 81. urodziny prof. Jana Kopcewicza

Czytaj dalej
Fot. Jacek Smarz
Małgorzata Oberlan

IPN nie odpuścił byłemu rektorowi UMK! Kasacja na 81. urodziny prof. Jana Kopcewicza

Małgorzata Oberlan

Prof. Jan Kopcewicz, były rektor UMK, przez sądy dwóch instancji został uniewinniony od zarzutu rzekomego zatajenia współpracy z SB. Instytut Pamięci Narodowej mu jednak nie odpuścił i wniósł kasację do Sądu Najwyższego. Rozprawa odbędzie się dwa dni przed 81. urodzinami naukowca.

Zobacz wideo: Wiek emerytalny pójdzie w górę? Czy będziemy pracować do 70?

- Cóż, jesteśmy gotowi. 1 marca jedziemy do Warszawy - mówi adwokat Jan Kwietnicki, reprezentujący byłego rektora Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. Determinacji IPN nie komentuje. Ufa, że stołeczna Temida sprawę oceni tak samo, jak uczyniono to w Toruniu i Gdańsku.

Na 1 marca Sąd Najwyższy w Warszawie wyznaczył termin rozprawy kasacyjnej w sprawie prof. Jana Kopcewicza. Tak się składa, że będzie to dwa dni przed 81. urodzinami naukowca. Jest możliwe, że sprawa zakończy się po jednym posiedzeniu i były rektor urodziny obejdzie w spokoju. Jego dowodzenie, że wbrew twierdzeniom prokuratury IPN nie był tajnym współpracownikiem służb specjalnych, trwa od 2016 roku!

Esbek zarejestrował go fikcyjnie jako TW "Leszka"

Pierwszy proces lustracyjny prof. Jana Kopcewicza toczył się przed Sądem Okręgowym w Toruniu. Były, czterokrotny rektor UMK miał, najbrutalniej rzecz ujmując, takie szczęście, że zeznania mógł złożyć jego rzekomy oficer prowadzący - były esbek Grzegorz F. Niestety, w wielu podobnych procesach elementu takich zeznań już brakuje, bo funkcjonariusze nie żyją.

Grzegorz F. zeznał, że w latach 80. zarejestrował naukowca najpierw jako kontakt operacyjny "Biolog", a potem jako TW "Leszka". Przyznał jednak, że była to fikcyjna rejestracja. Po to, by toruńska esbecja mogła wykazać się przed przełożonymi wynikami. W toku procesu nie pojawił się żaden świadek potwierdzający współpracę profesora z SB. Nie odnaleziono też żadnych teczek TW "Leszka".

-Brak jest jakiekolwiek dowodu, który świadczyłby o współpracy Jana Kopcewicza w rozumieniu ustawy, czyli takiej, która byłaby współpracą tajną i świadomą - podkreślała sędzia Justyna Kujaczyńska-Gajdamowicz z Sądu Okręgowego w Toruniu, ogłaszając pierwszy wyrok w tej sprawie.nf

Od toruńskiego orzeczenia odwołała się prokuratura IPN i naukowiec kolejny rok żył w napięciu. 23 stycznia 2019 roku jednak Sąd Apelacyjny w Gdańsku podtrzymał w mocy wyrok swojego poprzednika. Uznał, że składając w 2008 roku oświadczenie lustracyjne prof. Jan Kopcewicz nie zataił współpracy ze służbami. Jak wspomnieliśmy jednak na wstępie, prokuratura IPN nie odpuściła byłemu rektorowi i wniosła skargę kasacyjną. Sąd Najwyższy skargę przyjął, ale z uwagi na pandemię procedowanie się przesuwało. Stąd termin rozprawy wyznaczony dopiero na 1 marca 2021 roku.

Był rektorem w stanie wojennym i był naciskany

"Naszą jedyną winą jest to, że żyliśmy w trudnych latach PRL-u i staraliśmy się być aktywni. Innej Polski wtedy przecież nie było. Ci którzy nas teraz oskarżają, chyba tego nie rozumieją, albo rozumieć nie chcą" -tak kończy się książka prof. Jana Kopcewicza. Publikacja "Po ciemnej stronie czasu" wydana została po drugim, gdańskim wyroku w jego sprawie, który - wydawało się - zakończy sprawę.

To właśnie proces lustracyjny skłonił profesora, by po latach wrócić do zapisków z lat 80. i wydać je w formie książki, choć nie pisanej w pierwszej osobie. Znajdziemy w niej wiele smutnych obrazów z życia uczelni i miasteczka akademickiego: strajki studenckie, wchodzenie mundurowych do akademików, wzywanie rektorów na dywanik przez funkcjonariuszy służb i kacyków z komitetu wojewódzkiego PZPR. Kryzysy, dramaty, dylematy. Jednym z dramatyczniejszych jest opis nocy z 12 na 13 grudnia 1981 roku, poprzedzającej wprowadzenie stanu wyjątkowego.

"Godzina 1.30 w nocy. Dzwonek do drzwi. W drzwiach studenci. - Panowie rektorzy - mówią - aresztowania, telefony zablokowane, coś niedobrego się dzieje. (...) W pełnym składzie rektorskim udajemy się na ulicę Grudziądzką do Komendy Wojewódzkiej. Komendant wojewódzki MO pułkownik Zenon Marcinkowski przyjmuje nas na korytarzu. Jego słowa są ostre. - Panowie ponoszą odpowiedzialność za spokój w domach akademickich i pomieszczeniach uniwersyteckich - oświadcza.
-Co się dzieje? - pyta rektor.
- Dowiecie się panowie później. Teraz mogę powiedzieć tylko, że zabawa się skończyła. (...)"

Do tematu wrócimy po rozprawie kasacyjnej w marcu.

WARTO WIEDZIEĆ:

Prof. Jan Kopcewicz (ur. 3 marca 1940 r.) to biolog, czterokrotny rektor UMK w Toruniu (w latach 1982-1984, 1987-1990 oraz 1999-2005). W latach 1981-1982 był prorektorem uczelni, a od 1996 do 1999 i od 2005 do 2008 roku dziekanem Wydziału Biologii i Nauk o Ziemi.

Według prokuratury IPN w roku 2008 miał złożyć niezgodne z prawdą oświadczenie lustracyjne, zatajając swoją współpracę jako TW "Leszek" z esbecją. Dwa procesy lustracyjne, w Toruniu i Gdańsku, oczyściły go z tych zarzutów. Prokuratura wniosła jednak skargę kasacyjną, którą SN zajmie się podczas rozprawy 1 marca 2020 roku.

Małgorzata Oberlan

Komentarze

3
Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

silnamor

PiSia Polska! I tyle. A może tak o Balbinie i innych szujach.....

robert315

Oberlan może napiszesz coś o podobnie kryształowym i niewinnym tęczowym Tretynie ???

Ojciec – funkcjonariusz UB i strażnik obozu pracy w Mielęcinie, w którym torturowano więźniów. Dwaj bracia – funkcjonariusze więziennictwa. Kolejni – jeden zarejestrowany jako TW wojskowej bezpieki, drugi – funkcjonariusz Wojewódzkiego Urzędu Spraw Wewnętrznych. Siostra jako licealistka wstąpiła do ORMO – to najbliższa rodzina prof. Andrzeja Tretyna, który sam był w PZPR. Z kolei jego teść pełnił kierownicze funkcje w KW PZPR w Łomży.
Profesor Andrzej Tretyn pochodzi z resortowej rodziny – wynika z dokumentów znajdujących się w Instytucie Pamięci Narodowej. Jego ojciec Edward Tretyn był funkcjonariuszem Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego – pracował jako strażnik w Służbie Więziennej. Był także członkiem komunistycznej Polskiej Partii Robotniczej, która podlegała Moskwie. „Politycznie pewny, do nacjonalizmu wrogi, ustosunkowany dobrze” – czytamy w dokumentach IPN w jego ocenie politycznej.
Wuj obecnego rektora UMK w Toruniu, Stanisław Tretyn (rocznik 1935), podobnie jak brat (czyli ojciec prof. Tretyna), pracował w Służbie Więziennej jako naczelnik Zakładu Karnego we Włocławku. Od 1956 roku działał także w PZPR – był zastępcą przewodniczącego gminnej Rady Narodowej we Włocławku i słuchaczem Wieczorowego Uniwersytetu Marksizmu-Leninizmu. W październiku 1977 roku został sekretarzem ds. propagandy w Komitecie Wojewódzkim PZPR we Włocławku.
Z więziennictwem w czasach PRL byli też związani dwaj bracia prof. Tretyna. Ryszard (rocznik 1947) był zastępcą dyrektora w gospodarstwie pomocniczym przy Zakładzie Karnym we Włocławku, a Zbigniew Tretyn (rocznik 1953) pracował w Służbie Więziennej.
Z resortem był też związany inny brat – Leszek Tretyn, który podobnie jak inni członkowie rodziny Tretynów należał do PZPR. Był funkcjonariuszem Wojewódzkiego Urzędu Spraw Wewnętrznych we Włocławku.
Kolejny brat – Stanisław Tretyn (rocznik 1944), absolwent wydziału fizyki UMK w Toruniu, był zastępcą dyrektora w Przedsiębiorstwie Zagranicznym w Polsce „Wille”, które w latach 70. rozpoczęło działalność we Włocławku. W 1984 roku, gdy był pracownikiem włocławskiego „Drumetu”, został zarejestrowany przez Wojskową Służbę Wewnętrzną w Toruniu jako TW o pseudonimie Magda. W aktach znajdujących się w IPN widnieje zobowiązanie własnoręcznie napisane i podpisane przez Stanisława Tretyna. Jak czytamy w dokumentach IPN, TW „Magda” przekazywał wiarygodne informacje, miał bardzo pozytywny stosunek do organów KW WSW; wykazywał też inicjatywę i pomysłowość.
Jedyna siostra obecnego rektora UMK w Toruniu – Elżbieta Tretyn (rocznik 1957) – jako młoda dziewczyna zapisała się do ORMO, czyli Ochotniczej Rezerwy Milicji Obywatelskiej. Była wówczas uczennicą liceum i członkiem ZSMP, a wstąpiła do ORMO, ponieważ chciała się przyczynić do „ładu i porządku w Ojczyźnie”.
Z systemem komunistycznym był także związany teść prof. Tretyna – Julian Mosiejko, członek PZPR, który pełnił kierownicze funkcje w Komitecie Wojewódzkim PZPR w Łomży. Wielokrotnie odznaczany należał do najbardziej zaufanych towarzyszy, o czym świadczą m.in. jego delegacje do Moskwy. W 1969 roku Julian Mosiejko wstąpił do ORMO.
„Uprzejmie proszę o przyjęcie mnie w poczet członków Ochotniczej Rezerwy Milicji Obywatelskiej, gdyż wspólnie z innymi towarzyszami chciałbym uczestniczyć w sprawowaniu porządku i ładu publicznego” – tak teść prof. Tretyna motywował swój akces przystąpienia do przybudówki resortu siłowego PRL-u.

plus.expressbydgoski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2021 Polska Press Sp. z o.o.