Film o Dolinie Śmierci... bez nas

Czytaj dalej
Fot. Dariusz Bloch
Wojciech Mąka

Film o Dolinie Śmierci... bez nas

Wojciech Mąka

Jesienią w Bydgoszczy mają się zacząć zdjęcia do filmu o Dolinie Śmierci. Kręci je… muzeum z Wejherowa. Nasze środowiska badawcze dowiedziały się o tym przypadkiem, bo na razie nikt się do nich nie zwracał o pomoc.

O inicjatywie nakręcenia sześciu odcinków fabularyzowanego cyklu „Młyny historii” informuje Muzeum Piaśnickie w Wejherowie. To ono jest pomysłodawca i producentem. Za narrację aktorską w obrazach ma odpowiadać Jerzy Zelnik. Prowadzone są rozmowy z Leszkiem Możdżerem na temat stworzenia muzyki.

Jedna z części cyklu ma opowiadać o masowych mordach w Dolinie Śmierci w Fordonie. - Inicjatywa kręcenia filmu dokumentalnego nie wyszła z mojej strony - podkreśla Robert Fallaszek, autor bloga Historyczna Kopalnia Fordon, który pierwszy podał informacje o pomyśle muzeum. - Osobiście uważam, że film powinien być kręcony przy konfrontacji, współudziale bydgoskich badaczy.

Problem polega bowiem na tym, że do dziś jest wiele tajemnic - choćby liczba ofiar - Doliny Śmierci nie zostało wyjaśnionych.

Tymczasem badania chce za darmo przeprowadzić Robert Grochowski, bydgoski archeolog.

Gotowe do końca roku

Zdjęcia do pierwszego odcinka już się zaczęły, a cały cykl pt. „Młyny historii” ma być gotowy do końca tego roku.

Na stronie internetowej muzeum czytamy: „- Naszym celem będzie tchnięcie ducha kina w materiale, który będzie miał charakter telewizyjny - mówi autor zdjęć do „Młynów historii” Mirosław Basaj. Twórca ma za sobą realizację zdjęć do wielu filmów dokumentalnych”.

oniecznie trzeba by też zasięgnąć konsultacji z pracownikami bydgoskiego IPN-u i wyjaśnić, na czym oparto w ich publikacji liczbę trzech tysięcy ofiar, i jak na chwilę obecną wygląda stan badań z ramienia IPN-u odnośnie Doliny Śmierci

Konfrontacja potrzebna

Pierwszy informację o filmie dotyczącym Doliny Śmierci na swoim blogu „Historyczna Kopalnia Fordon” opublikował Robert Fallaszek. Mówi, że to nie on jest pomysłodawcą cyklu. Podkreśla jednak, że konfrontacja autorów filmu z bydgoskimi naukowcami i badaczami historii jest konieczna. - Koniecznie trzeba by też zasięgnąć konsultacji z pracownikami bydgoskiego IPN-u i wyjaśnić, na czym oparto w ich publikacji liczbę trzech tysięcy ofiar, i jak na chwilę obecną wygląda stan badań z ramienia IPN-u odnośnie Doliny Śmierci - mówi.

Wstyd i cisza

Jak podkreśla Marta Stachowiak, rzecznik prezydenta Bydgoszczy, żadna z miejskich instytucji - ratusz, konserwator zabytków czy nawet Muzeum Okręgowe - nie ma informacji o filmie.

- Zawstydzający dla Bydgoszczy jest fakt, że badania nad Doliną Śmierci podejmuje Muzeum w Wejherowie - uważa Robert Szatkowski ze Stowarzyszenia Bydgoski Wyszogród. - Dolina Śmierci jest bydgoskim Katyniem, leży tutaj być może nawet kilka tysięcy osób, stanowiących elitę intelektualną przedwojennej Bydgoszczy. Ze strony stowarzyszenia kilkukrotnie apelowaliśmy do urzędników i polityków o wznowienie badań. Jak do tej pory cisza.

Zawstydzający dla Bydgoszczy jest fakt, że badania nad Doliną Śmierci podejmuje Muzeum w Wejherowie

Niewygodny temat

Krzysztof Drozdowski, badacz historii miasta i autor książek, mówi: - Dobrze, że ktoś się za to wziął. Co do konsultacji z bydgoskimi środowiskami, no cóż - tak naprawdę nie wiele osób może coś na ten temat powiedzieć. Przypomnę, że ekshumacje w Dolinie Śmierci zostały przerwane, gdyż natrafiono na „świeże zwłoki” zamordowanych Polaków, najprawdopodobniej przez NKWD. Temat niewygodny, więc szybko zakończono ekshumacje. Plotka na razie jest nie do zweryfikowania, dopóki nie przeprowadzi się gruntownych badań ekshumacyjnych i archeologicznych.

Gotowy do badań

Gotowość przeprowadzenia badań sondażowych - z wolontariuszami i za darmo - zadeklarował kilka dni temu Robert Grochowski, bydgoski archeolog. - Myślę o badaniach sondażowych, mających na celu odszukanie potencjalnych masowych grobów, bez eksploracji potencjalnych pochówków - napisał na Facebooku.

- Obecnie czynię starania, by Muzeum Piaśnickie objęło patronat nad tymi badaniami archeologicznymi pod przewodnictwem Roberta Grochowskiego, aby przy okazji udokumentowano te badania również na filmie o Dolinie. Czy się to uda, tego jeszcze nie wiem - mówi Piotr Fallaszek.

Za i przeciw

Więcej na ten sam temat:

O pomyśle filmu o Dolinie Śmierci, tak mówi Robert Fallaszek, autor bloga „Historyczna Kopalnia Fordon”:
- Inicjatywa kręcenia filmu dokumentalnego nie wyszła z mojej strony, przypuszczalnie to Muzeum Piaśnickie jest pomysłodawcą, swoją hipotezą opieram na tym, że instytucja ta jest producentem cyklu 6 odcinków opowiadających o eksterminacji elity polskiego społeczeństwa na Pomorzu i Kujawach w których jeden z nich będzie poświęcony Dolinie Śmierci. Jednak po podaniu powyższej informacji na moim blogu pracownik naukowy, który bierze udział przy pracach do tego filmu p. dr M. Ihnatowicz napisał do mnie na skrzynkę pocztową "Informacja może zostać, ale lepiej napisać, że Muzeum Piaśnickie jest producentem." Osobiście uważam, że film dokumentalny o Dolinie Śmierci powinien być kręcony przy konfrontacji, współudziale bydgoskich badaczy czy miłośników lokalnej historii, którzy podejmowali ten temat w swoich publikacjach , mam tutaj na myśli m.in. p. Wiesława Trzeciakowskiego oraz twórcę biogramów p. Krzysztofa Drapiewskiego pt. "Męczennicy z Doliny Śmierci."

Źródła:
http://fordon.bydgoski.pl/253184,Zamordowali-ich-sasiedzi.html
https://pl.wikipedia.org/wiki/Wies%C5%82aw_Trzeciakowski

- Myślę, że trzeba by też poznać opinię prof. dr hab. Włodzimierza Jastrzębskiego oraz emerytowanego historyka p. Henryka Wilka , który większość swojego życia spędził w Fordonie i zajmował się jego historią, wiele słyszał z przekazów ustnych, wszystko dokumentował… Nie można też pominąć poety, prozaika z Fordonu, p. Maksymiliana Barta Kozłowski ego urodził się w Fordonie (jeszcze żyje mieszka w Mogilnie , młodość spędził w Fordonie). Pisze:"Miałem 9 lat jesień 1945 pamiętam wielki ruch ludzi w Dolinie Śmierci odkrywano zbrodnię znoszono szczątki ludzkie do namiotu chyba czarnego na noszach czynili to żołnierze na czarno i niektórzy na biało poubierani i trwało powszechne milczenie, czasem ktoś zapłakał w płaczu nikt nikomu nie przeszkadzał obok na lotnisku wtedy najwidoczniej wojskowe stał kukuruźnik dwupłatowiec bez obsługi później było to lotnisko szybowcowe, szkoleniowe teraz nie ma nic może wspomnienie po lotach szybowcowych jeszcze kreśli się niewidzialnie po niebie najbardziej z roku 1945 pamiętam milczenie ludzi było wielu zdyscyplinowani i nie przeszkadzali grabarzom niebo szybko mknęło do czarnego wieczora ale nikt nie śpieszył się z opuszczeniem tego miejsca zbrodni i ja wiele nie rozumiałem co tutaj się stało ale to milczenie ludzi wzbudzało u mnie dreszcze"

Źródło : http://fordon-historyczna-kopalnia.blogspot.com/2014/01/tajemnicza-dolina-smierci-czesc-3.html

- Badania historyczne badaniami, jednak w moim odczuciu najważniejsze są prace archeologiczne w Dolinie Śmierci, które zweryfikują stan faktyczny – mówi Robert Fallaszek. - Robert Grochowski bydgoski archeolog i badacz dziejów okresu drugiej wojny światowej całkowicie społecznie wraz z wolontariuszami jest wstanie podjąć ten wysiłek badawczy w Dolinie.

Robert Grochowski, archeolog, tak napisał kilka dni temu na Facebooku: "W kwestii Doliny Śmierci najprościej byłoby założyć kilka niewielkich wykopów sondażowych lub siatkę odwiertów w najbardziej prawdopodobnych miejscach masowych grobów. Koszt finansowy żaden, bo kopać, będą wolontariusze, a zysk naukowy ogromny. Na początek niepotrzebne są ogromne projekty na miliony złotych. Myślę o badaniach sondażowych, mających na celu odszukanie potencjalnych masowych grobów, bez eksploracji potencjalnych pochówków. To wolno nam zrobić. Wydobycie ciał to już zupełnie inne procedury i duże koszty. W tej chwili najważniejsza jest wiedza, czy w Dolinie Śmierci są jeszcze masowe groby, gdzie dokładnie się znajdują, jaka jest ich wielkość, struktura i stan zachowania ciał, wstępna identyfikacja (polskie groby z 1939 r., czy groby z 1945 r.?)."

Jeśli chodzi o kręcenie filmu na ten temat to jest on bardzo potrzebny i dobrze ze ktoś się za to wziął. Co do konsultacji z bydgoskimi środowiskami to no cóż tak naprawdę nie wiele osób może coś na ten temat powiedzieć.

W badaniach archeologicznych w Dolinie Śmierci chce pomóc Krzysztof Drozdowski, regionalista, autor publikacji i książek o tematyce nie tylko drugowojennej. Mówi „Expressowi”: - Jeśli chodzi o kręcenie filmu na ten temat to jest on bardzo potrzebny i dobrze ze ktoś się za to wziął. Co do konsultacji z bydgoskimi środowiskami to no cóż tak naprawdę nie wiele osób może coś na ten temat powiedzieć. Prof. Jastrzębski który bardzo dawno temu napisał „Terror i zbrodnię” - ale niestety jest to książka mocno niedoskonała i wymagająca wielu korekt. Prof. Janusz Kutta, były dyrektor Archiwum Państwowego, i W. Trzeciakowski, który badał liczbę bydgoskich ofiar w latach 39-45. Ten ostatni wydaje mi się najbardziej na tę chwile obeznanym z tematem badaczem, pomimo ze nie jest oficjalnego nurtu naukowego - w końcu nie jest zawodowym historykiem.

Drozdowski przypomina także plotkę, która koniecznie trzeba zweryfikować: - Chodzi o to ze ekshumacje w Dolinie zostały przerwane gdyż natrafiono na „świeże zwłoki” zamordowanych Polaków, najprawdopodobniej przez NKWD. Temat niewygodny wiec szybko zakończono ekshumacje. Na chwilę obecną plotka jest nieweryfikowalna dopóki nie przeprowadzi się gruntownych badan ekshumacyjnych i archeologicznych. Jeszcze jest druga wersja - taka że UB rozstrzeliwało tam po wojnie Niemców. Dlaczego? Nie wiadomo, skoro wszyscy Niemcy pozostali w Bydgoszczy byli przez UB sprawdzani i inwigilowani, a niektórzy trafili np. do „obozu koncentracyjnego” Zimne Wody. Tak to się nazywało w ówczesnej nomenklaturze. Dziś się tego nie podaje, bo „obóz koncentracyjny” zarezerwowany jest tylko dla Niemców. To również pokazuje, że nadal fałszuje się historię, choćby w samym nazewnictwie. Do dziś nikt nie ustalił, ile osób w Dolinie zginęło. Mówi się o 3 tysiącach, ale wg mnie wyniki są zawyżone - wiadomo jak było po wojnie: im większa cyferka, tym lepiej… Nawet jeśli Muzeum Piaśnickie skontaktuje się przy filmie z nikim z Bydgoszczy to i tak warto by powstał z drugiej strony gdyby w Bydgoszczy ktoś miał przemożną chęć zajęcia się tematem zrobiłby to już dawno. Więc wolałbym przyklasnąć pomysłowi nakręcenia takiego filmu, niż marudzeniu, że nikt z Bydgoszczy się w nim nie pokazał.

Zawstydzający dla Bydgoszczy jest fakt, że badania nad Doliną Śmierci podejmuje Muzeum w Wejherowie. Dolina Śmierci jest Bydgoskim Katyniem

Krytycznie do sprawy podchodzi Robert Szatkowski, prezes Stowarzyszenia Bydgoski Wyszogród. Ale udarze nie w wejherowskie muzeum… - Zawstydzający dla Bydgoszczy jest fakt, że badania nad Doliną Śmierci podejmuje Muzeum w Wejherowie. Dolina Śmierci jest Bydgoskim Katyniem, leży tutaj być może nawet kilka tysięcy osób stanowiących elitę intelektualną przedwojennej Bydgoszczy. Od dawna powinno to być zbadane przez bydgoski oddział IPN, instytucję powołaną do takich działań – podkreśla. - Problemem jest też brak w Bydgoszczy zrzeszenia rodzin zamordowanych na wzór Rodzin Katyńskich. Rozproszone apele są niewidoczne dla urzędników. Ze strony Stowarzyszenia kilkukrotnie apelowaliśmy urzędników i polityków o wznowienie badań do. Jak do tej pory cisza. Mam nadzieję, że akcja Muzeum w Wejherowie zawstydzi i zmusi do działania osoby decyzyjne w naszym mieście.

Wojciech Mąka

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.expressbydgoski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.