Ferment wśród samorządowców. Jak rząd podzielił te pieniądze?

Czytaj dalej
Fot. Flickr
Andrzej Plęs

Ferment wśród samorządowców. Jak rząd podzielił te pieniądze?

Andrzej Plęs

Deszcz pieniędzy z Funduszu Inwestycji Lokalnych dla Podkarpacia. Województwo jest rekordowym beneficjentem, bo dostanie prawie 453 mln zł z puli konkursowej FIL. Nie mają się z czego cieszyć mieszkańcy m. in. Rzeszowa, Krosna, Tarnobrzega, Przemyśla, Sieniawy, Jarosławia, bo nie dostaną ani złotówki, choć mocno się o nie ubiegały. Bo nie rządzi nimi Prawo i Sprawiedliwość? Samorządowcy w całym kraju głośno protestują, bo dostrzegają tę samą prawidłowość.

Podkarpacie jest podwójnym rekordzistą, bo największym wygranym spośród wszystkich aplikujących samorządów jest Urząd Marszałkowski Województwa Podkarpackiego - 120 mln zł na cztery projekty, w tym 100 mln zł na remont dróg zdewastowanych powodziami.

CZYTAJ WIĘCEJ: Ponad 452 mln zł dla Podkarpacia z Rządowego Funduszu Inwestycji Lokalnych. M.in. na odbudowę dróg po czerwcowej powodzi

Ilość przyznanych pieniędzy zależy preferencji politycznych

Przegrani komentują: to nie przypadek, wszak samorządem wojewódzkim rządzi Władysław Ortyl z PiS, a partia ma także hegemonię w sejmiku wojewódzkim.

Statystyki mówią, że z ostatnio podzielonej puli FIL na każdego mieszkańca Podkarpacia przypada 232 zł. O takich proporcjach mogą pomarzyć inne województwa: 91 zł dla obywatela Mazowsza, 89 zł dla każdego mieszkańca opolskiego, w lubuskim jeszcze mnie, bo 83 zł, wielkopolska zupełnie przegrana, bo ledwie 76 zł.

Na szczycie listy obdarowanych przez FIL jest tzw. ściana wschodnia, bo najwięcej dostały - poza Podkarpaciem - województwa lubelskie (314 mln zł i 149 zł na każdego mieszkańca), świętokrzyskie (168 mln i 136 zł), podlaskie 179 mln i 152 zł). W mazowieckim, wielkopolskim, lubuskim i innych natychmiast zauważono, że jakoś dziwnie pokrywa się to z mapą preferencji politycznych obywateli i wynikami wyborów.

- Jeśli zaś chodzi o transfer dotacji do poszczególnych województw, to jest to kolejny dowód na skrajne upolitycznienie tych dotacji - twierdzi Adam Struzik, wieloletni marszałek Mazowsza, związany z Polskim Stronnictwem Ludowym.

A kiedy sobie przeanalizował przydział dotacji na niższych szczeblach samorządów mazowieckich, to wyszło mu, że 70 proc. pomocy FIL dla Mazowsza dostały samorządy sympatyzujące politycznie z władzą centralną. A jeśli chodzi o mazowieckie powiaty, to nawet 90 proc. z nich.

Pomysłodawcy i realizatorzy FIL dla takiego podziału środków funduszu mogą mieć wiarygodne uzasadnienie: konsekwentnie realizujemy politykę zrównoważonego rozwoju gospodarczego, więc znacząco wyższe dofinansowanie otrzymały uboższe regiony. Czyli te na ścianie wschodniej kraju.

Podkarpacie (miejscami) dofinansowane

Argument o „polityce zrównoważonego rozwoju” już nie bardzo pasuje w mniejszej - niż regiony - skali. Można nim tłumaczyć jeszcze, że z FIL ani złotówki nie dostały największe podkarpackie miasta, bo to prawidłowość w całej Polsce. Można też tłumaczyć sympatiami politycznymi, jak wolą „przegrani”.

Rzeszów nie dostanie nic, a wnioskował o ok. 37 mln zł dotacji. Prezydent miasta nie sympatyzuje z partią rządzącą, a i większość w radzie miasta taką sympatią nie pała. Krosno nie dostanie nic, prezydent Piotr Przytocki wprawdzie bezpartyjny, ale przychylnym okiem spogląda w stronę Koalicji Obywatelskiej. Przemyśl nie dostanie nic, w końcu Wojciech Bakun to „kukizowiec”. Tarnobrzeg też nic - prezydent Dariusz Bożek nie należy do żadnej partii, ale w wyborach samorządowych 2018 r. poparły go PO, Nowoczesna, Kukiz’15, Korwin, SLD i PSL. „Zestaw poparcia” był tyleż sensacyjny, co wyniki wyborów, bo Bożek niespodziewanie i w pierwszej turze wygrał z kandydatem Prawa i Sprawiedliwości, wcześniej radnym miejskim i komisarzem miasta.

CZYTAJ TEŻ: Rządowe miliony nie dla wszystkich samorządów. Rozdanie według klucza politycznego?

Ropczyce nie dostaną nic, choć pod wnioskiem o dotację na budowę nowej szkoły na osiedlu Witkowice podpisało się 1,5 tys. mieszkańców. Burmistrz Bolesław Bujak (PSL) podczas konferencji prasowej nie ukrywał rozgoryczenia, bo - zapewniał - wniosek pisali biegli w tej sztuce urzędnicy miejscy. Sieniawa nie dostanie nic, choć liczyła na pieniądze z tego źródła, by uporządkować gospodarkę ściekowo - kanalizacyjną u siebie i w częściach sąsiednich gmin. Burmistrz Adam Woś długo związany był z PSL, potem przez chwilę z Platformą Obywatelską, po czym dwukrotnie wygrał wybory na burmistrza Sieniawy z lokalnego komitetu wyborczego, ale w 2019 bez powodzenia kandydował w wyborach do Sejmu z listy PO.

Pieniędzy z FIL nie dostanie miasto Jarosław, którym rządzi Waldemar Paluch, który wielokrotnie ścierał się z mniejszościowym w radzie miasta klubem PiS. Dostanie za to powiat jarosławski, całe 13 mln zł, ale starostwem kieruje starosta Stanisław Kłopot, przewodniczący Komitetu Terenowego Prawa i Sprawiedliwości.

FIL dopieścił powiat dębicki, w którym starostą jest Piotr Chęciek, szef powiatowych struktur PiS. 9 mln zł pomoże w budowie Zespołu Szkół Specjalnych w Dębicy i 7 kilometrów chodników w powiecie. Miasto Dębica też starało się o dotację, bezskutecznie. Tyle że miastem rządzi Mariusz Szewczyk, przez lokalne środowisko PiS i radnych tej partii uznawany za wroga publicznego nr 1 w mieście.

Największym wygranym pośród lokalnych samorządów Podkarpacia i chyba w Polsce w ogóle jest Stalowa Wola. Miasto daleko bogatsze niż Sieniawa, Jarosław i Ropczyce, które z FIL nie dostały ani złotówki, choć biedniejsze niż Przemyśl, Krosno i Rzeszów, które z tego samego źródła też nie dostały ani złotówki.

Niektórzy sukcesu Stalowej Woli upatrują w fakcie, że rządzi nim Lucjan Nadbereżny, „cudowne dziecko PiS”, wschodząca gwiazda partii, która przed wyborami parlamentarnymi 2019 pokazywała się z prezesem Jarosławem Kaczyńskim i Beatą Szydło na placu budowy stalowowolskiego stadionu. Za 15 mln z FIL będzie można zbudować w Stalowej hospicjum wraz z poradnią medycyny paliatywnej.

Powiatem niżańskim, wycenionym przez FIL na 6,5 mln zł, rządzi Rober Bednarz z PiS. Gminami w powiecie, które również otrzymały dofinansowanie, też rządzą przedstawiciele lub sympatycy tej partii; Ulanowem (2 mln zł) Stanisław Garbacz, który w wyborach miał poparcie PiS. Marek Stępak, wójt Jeżowego, „wywalczył” 5 mln zł. Stanisław Nowakowski, wójt Krzeszowa - 2 mln zł. Jarocin dostanie 1 mln zł, na czele gminy stoi Zbigniew Walczak, który w 2018 startował w wyborach z własnego komitetu, ale z poparciem PiS.

Przykład powiatu niżańskiego i jego gmin dał powód, niezadowolonym z kryteriów komisji FIL, samorządowcom do protestów.

Oburzenie i wyjaśnianie

Natychmiast po ogłoszeniu wyników konkursu ruszyła fala protestów. Przed rzeszowskim ratuszem konferencję prasową zorganizował PSL, przyłączył się Marek Ustrobińki, wiceprezydent Rzeszowa. Mieli wspólny wniosek: pieniądze były dzielone „po uważaniu politycznym”.

Podobnego zdania jest Zdzisław Gawlik, lider PO w regionie: - Przy podziale środków zastosowano kryteria polityczne, dzieląc samorządy na lepsze i gorsze - opiniował podczas własnej już konferencji prasowej. - Pół biedy, jeśli ten podział dokonywałby się według kryteriów merytorycznych, bo są przecież samorządy lepiej i gorzej zarządzane. Ale szkoda, że ten podział jest dokonywany według kryteriów politycznych.

Wobec takiej interpretacji zdarzeń zaprotestował marszałek województwa Władysław Ortyl, również podczas konferencji prasowej.

- Nie można na to patrzeć politycznie -zauważył. - Mieliśmy powódź, suszę, mamy pandemię. Jak politycy o tym zapominają, to wyciągają złe wnioski. Każdą kwotę, która przypadła dla szpitali i na odbudowę dróg wojewódzkich, można przydzielić do każdego powiatu i gminy. Szpital służy wszystkim mieszkańcom regionu. Pieniądze na drogi idą do tych, którzy ucierpieli w wyniku powodzi. Nie ma im co zazdrościć, że dotknęła ich taka klęska.

CZYTAJ TAKŻE: Andrzej Szlachta o dotacjach od rządu: nie ma w tym polityki. Szpital w Rzeszowie z 16 mln złotych na oddziały ginekologii i chorób płuc

Poseł Wiesław Buż (SLD), wraz z dwójką innych posłów Lewicy złożył w Sejmie interpelację, domagając się wyjaśnienia: jakimi kryteriami kierowała się komisja konkursowa FIL, rozdzielając pieniądze? Kto w niej zasiadał? Gdzie pokrzywdzone samorządy mogą się odwoływać od decyzji komisji konkursowej?

Zmiana reguł gry w trakcie gry

Protestującym już wcześniej dano powody do wątpliwości. Pierwsze 6 mln zł z Funduszu Przeciwdziałania COVID-19, z którego finansowany jest FIL, zostało rozdzielonych między samorządy według algorytmu. Nie wszystkie chętne oczywiście dostały, ale reguły przydziału były jasne. Czego nie można było powiedzieć o części konkursowej podziału. Tym razem oceną wniosków zajmowała się komisja konkursowa, w skład której wchodzą przedstawiciele premiera i trzech ministerstw.

Przy takim trybie oceny wniosków samorządowcy od początku wyrażali obawy, że kryteria są zbyt ogólne, a dotacje będą przyznawane uznaniowo.

Andrzej Plęs

Komentarze

2
Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

grzsudol

Oprócz preferencji politycznych w grę wchodzi także demografia. Tzw. ściana wschodnia lub Polska B jest bardziej zaludniona niż zachód Polski. Wystaczy popatrzeć na mapę aby sie przekonać, że mimo iż mieszka tu więcej ludzi infrastruktura drogowa czy kolejowa jest dużo słabiej rozwinięta niż na "ziemiach wyzyskanych".

Marcin Wiśniowiecki

tak było, jest i będzie. Nie wiadomo czemu to kogoś dziwi , tylko idiota będzie wspierał swoich przeciwników kosztem swoich zwolenników. Dlatego póki PiS jest u władzy Podkarpacie będzie dostawać kasę, jedynie niektórzy włodarze miast dryfujacy z nurtem gwiazdek szkodzą lokalnym społecznościom, prowadząc oderwaną od rzeczywistości politykę , pozbawiając się funduszy.

plus.expressbydgoski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2021 Polska Press Sp. z o.o.