Do pracy w czerwieni? Czemu nie. Byle nie w małej czarnej

Czytaj dalej
Fot. Dariusz Bloch
Dorota Witt

Do pracy w czerwieni? Czemu nie. Byle nie w małej czarnej

Dorota Witt

Na czarnym rynku za oryginalny strój japońskiej stewardesy trzeba zapłacić nawet kilkanaście tysięcy dolarów. Jest podaż, bo jest popyt. Podobno idealnie skrojone uniformy w lot rozbudzają erotyczne fantazje i nie tylko w Japonii wielu dałoby wiele, by je zdobyć. Służbowe stroje pracownic polskich firm rozbudzają głównie wyobraźnię projektantów, dzięki którym nawet fartuch może zyskać zupełnie odjechany look.

Nie cierpię spódnic, szefowa zmusza mnie do ich zakładania, bo wszystkie mamy wyglądać tak samo: profesjonalnie i poważnie - żali się pani Ilona, doradczyni klienta w jednym z banków w naszym regionie. Nazwiska i nazwy banku nie podaje, bo z powodu tej spódnicy cierpi w tajemnicy przed szefową. - A poza tym rzeczywiście to dobrze wygląda, kiedy wszystkie założymy marynarki i spódnice, trzeba przyznać - mówi. - W pracy obowiązkowa jest też biała bluzka z długim rękawem, wyjątkowo spódnice (koniecznie ciut przed kolano) można zastąpić eleganckimi spodniami. Strój jest raczej wygodny, ale niezmienny, niezależnie od pory roku.

Jak cię widzą...

- Ujednolicone stroje pracowników banków czy hoteli mają bardzo praktyczne zastosowanie. W dużej, nieznanej instytucji czy firmie klient szybko zidentyfikuje pracownika ubranego w charakterystyczny strój - mówi Małgorzata Wiśniewska, trenerka biznesu i rozwoju osobistego. - Kiedy wchodzimy do takiej instytucji po pomoc albo trudno nam się odnaleźć w nowej przestrzeni czy sytuacji (np. na lotnisku), na widok pracownika ubranego w schludny strój w jednolitym, stonowanym kolorze, często z dyskretnym logo danej firmy, robi nam się raźniej, od razu czujemy, że mamy do czynienia z fachowcem.

Choć czasami ubranie pracownic w identyczne, eleganckie garsonki, a pracowników w dobrze skrojone, klasyczne garnitury może przynieść odwrotny skutek, np. w malutkich, lokalnie działających firmach czy urzędach, gdzie wszyscy się znają, gdzie klient nie przychodzi do okienka, tylko do pani Kasi, którą spotyka, kiedy bawi się z dzieckiem na placu zabaw. Taki oficjalny strój zwiększa wtedy dystans między pracownikiem i klientem.

Przeczytaj dalszą część artykułu

Pozostało jeszcze 84% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Dorota Witt

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.expressbydgoski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.