„Orzech” był twardy, ale zmiękczyły go zeznania skruszonych kiboli Sharks

Czytaj dalej
Fot. Wojciech Matusik
Artur Drożdżak

„Orzech” był twardy, ale zmiękczyły go zeznania skruszonych kiboli Sharks

Artur Drożdżak

Można zaryzykować tezę, że udało się policji i prokuraturze rozbić wiślacką bojówkę kiboli Sharks. Właśnie zapadł wyrok na jednego z jej członków Piotra O. ps. Orzech.

Miał ledwie 17 lat, gdy sięgnął po nóż. Był maj, 2010 roku, kiedy wziął udział w brutalnym starciu młodych chłopaków w Nowej Hucie, którzy kibicowali konkurencyjnym drużynom.

Tragiczne starcie

Po jednej stronie stanęli sympatycy Cracovii, czyli 17-letni Jakub M. ps. Makos, 23-letni Damian C. ps. Chicken i 17-letni Miłosz G. ps. Miły oraz nieletni Patryk S. ps. Soczi.

Po drugiej stronie barwy Wisły reprezentowali „Orzech” oraz nieletni Piotr A. i Paweł M. ps. Mrozek. Tyle można powiedzieć z perspektywy lat, bo innych sprawców starcia nie ustalono.

Zdaniem prokuratury i sądu, „Makos” miał być jednym z inicjatorów tego krwawego spotkania na os. Kazimierzowskim, dzwonił do kolegów, jednego pytał, czy zabrał tłuczek do mięsa, a sam zaopatrzył się w maczetę. Niestety, takie uzbrojenie nie uchroniło go przed śmiertelnym ciosem. W pewnej chwili Jakub M. zadał Piotrowi O. uderzenia maczetą w głowę i rękę, w odpowiedzi otrzymał cios nożem. Okazał się dla niego śmiertelny. Chłopak zaczął słaniać się na nogach, krwawił. Jego koledzy rzucili się do ucieczki i zostawili rannego, a pomocy udzielili mu przechodnie. Po chwili na miejscu zjawiła się policja. Piotra O. zatrzymano w jednym z pobliskich mieszkań. Udało się do niego wejść dopiero, gdy straż pożarna wyważyła drzwi.

„Orzech” trafił do szpitala. Miał obrażenia głowy ze złamaniem kości ciemieniowej i ranę rąbaną okolicy stawu łokciowego. Przed sądem częściowo przyznał się do winy i złożył wyjaśnienia. Wynikało z nich, że w trakcie bójki tylko się osłaniał, został uderzony w głowę i nic nie pamięta, obudził się dopiero w szpitalu.

Wyrok za cios nożem

Krakowski sąd sprawą zajmował się dwa razy. W pierwszym procesie Piotr O. został skazany na 8 lat i 6 miesięcy więzienia. Wyrok nie był prawomocny i został uchylony. Za drugim razem usłyszał: 6 lat pozbawienia wolności.

Pozostali uczestnicy zajścia dostali niższe kary. Miłosz G. 3 lat więzienia, a Damian C. 4 lat. Miał wyższy wyrok, bo w przeszłości był karany za rozbój, odpowiadał w warunkach recydywy. Sąd nie zgodził się ze stanowiskiem prokuratury, że Piotr O. dokonał zabójstwa „Makosa”. Przyjął, że „Orzech” nie chciał zabić, a tylko ciężko zranić pokrzywdzonego. Za okoliczność łagodzącą przyjęto, że Piotr O. zadał śmiertelny cios nożem, ale przypadkowo, gdy bronił się przed agresywnym 17-latkiem.

W osobnym procesie zapadły wyroki na trzech nieletnich uczestników starcia, którzy zostali umieszczeni w zakładzie poprawczym. O „Orzechu” koledzy z wiślackiej bojówki nie zapomnieli, regularnie wysyłali mu pocztówki do zakładu karnego, a lider Sharks Paweł M. ps. Misiek przychodził na rozprawy, gdy toczył się proces „Orzecha”.

Gdy chłopak odsiedział 6 lat, „Misiek” nie zapomniał o wiernym druhu i już następnego dnia po opuszczeniu więziennych murów i odbyciu części kary 7 lutego 2014 r. Piotr O. wziął udział w pobiciu w Galerii Krakowskiej kibica Hutnika Kraków Łukasza J. ps. Jama. Chłopak został skatowany do nieprzytomności. Na wykrycie sprawców pobicia trzeba było czekać kilka lat, gdy śledczym udało się złamać zmowę milczenia i namówić Pawła M. ps. Misiek do składania zeznań i obciążenie innych członków gangu. Potem struktura bojówki Sharks zaczęła się chwiać i po pierwszych aresztowaniach kolejni kibole zdecydowali się na współpracę z organami ścigania.

Skruszeni kibole

Dziś już wiadomo, że na taki krok zdecydowali się Dawid G., Piotr Ch., Roger G. i Mateusz K., byli członkowie bojówki Sharks. Dzięki ich relacjom udało się ustalić, że brali narkotyki od„Orzecha” i były one magazynowane w piwnicy Mateusza K. Po zdobyciu tych informacji Piotr O. został zatrzymany i aresztowany 21 maja 2018 r. Podczas przeszukania odkryto race, maczetę i kominiarki - typowe wyposażenie kibola.

Prokurator przesłuchiwał go 9 razy i widać, jaką ewolucję przeszedł w tym czasie podejrzany. Nie przyznał się do winy podczas pierwszej rozmowy ze śledczym i odmówił wyjaśnień. W trakcie drugiej, gdy sąd zdecydował o areszcie - złożył krótkie wyjaśnienia. Trzecie przesłuchanie? Nie przyznaje się i odmawia. Czwarta rozmowa w trakcie konfrontacji z innym zatrzymanym Piotrem H. ps. Ząbek - to znowu odmowa. Piąte przesłuchanie, gdy stanął oko w oko z Mateuszem K. - znów odmowa wyjaśnień. Przełom nastąpił podczas szóstego przesłuchania, bo przyznał się w końcu, że od każdego otrzymanego od „Miśka” i sprzedanego kilograma narkotyków dostawał prowizję tysiąc złotych.

Dragów nie brał osobiście od bossa, ale przez pośredników, bezpośrednio tylko oddawał kasę Pawłowi M., a on odpalał mu prowizję. W sumie przez ręce „Orzecha” przeszło 6 kg marihuany i 3 kg amfetaminy, więc zarobił 9 tys. zł.

W trakcie siódmego przesłuchania opowiedział o pobiciu w Galerii Krakowskiej jednego z Gumiorów, czyli w kibolskim żargonie, sympatyków Hutnika Kraków.

Żałuje, że kopał

Kręcił tylko, że z powodu upływu czasu nie pamięta, z kim był. Jedynie kopnął nieznaną mu osobę w nogi lub w brzuch, żałuje tego, co zrobił. - To była głupota - nie krył.

Podczas ósmego przesłuchania przyznał się do udziału w gangu kibolskim, narkotyków i pobicia. Przypomniał sobie nazwiska kiboli, z którymi wtedy dokonał ataku i wskazał Jana C., Piotra M., Piotra K. i Łukasza P.

Prokurator nie krył, że te wyjaśnienia „Orzecha” są cenne, bo ujawniły nieznane okoliczności i podejrzany nie przerzucał w całości winy na Pawła M. ps. Misiek. Piotr O. zaproponował dla siebie 14 miesięcy więzienia, ale kara była za mała. W takcie dziewiątego przesłuchania zgodził się na wyższą i stanęło na tym, że dostanie za wszystko wyrok łączny 2 lat 8 miesięcy, zapłaci tysiąc zł nawiązki i straci 9 tys. zł korzyści z handlu narkotykami. Nie krył, że był tylko pośrednikiem w hurtowym obrocie marihuaną, amfetaminą i kokainą. Nie miał indywidualnych odbiorców, ale korzystał w dystrybucji z mniejszych dilerów, innych kiboli Wisły.

Wyrok skazujący

Po tych ustaleniach wyszedł z aresztu za kaucją 30 tys. zł. Prokurator oddał też Towarzystwu Sportowemu Wisła samochód BMW, którego używał „Orzech”, jako osoba zatrudniona przez TS i prowadząca przy okazji swój gastronomiczny biznes pod adresem Reymonta 22. Interes przynosił mu dochody rzędu 4-4,5 tys. zł. Współdziałał w tym biznesie z Pawłem M. ps. Mrozek, tym samym, który jeszcze jako nieletni brał udział w tragicznym zajściu w Nowej Hucie.

Sąd Okręgowy w Krakowie w wyroku zaakceptował ustalenia oskarżonego Piotra O. z Prokuraturą Krajową w kwestii kary, a to też oznaczało, że nie trzeba słuchać zeznań wykazanych w sprawie 413 świadków i zgłębiać szczegółów działalności gangu Sharks z dołączonych 83 tomów akt. Ten wyrok jest prawomocny.

Artur Drożdżak

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.expressbydgoski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.