Jedna zbrodnia na tydzień, czyli jak powstaje podcast Kryminatorium. I co ma do tego Bydgoszcz?

Czytaj dalej
Fot. Klaudia Ekert-Waraczewska
Dorota Witt

Jedna zbrodnia na tydzień, czyli jak powstaje podcast Kryminatorium. I co ma do tego Bydgoszcz?

Dorota Witt

Powstaje pierwszy w Polsce audioserial o sprawie kryminalnej z czasów PRL, dotyczący zabójcy skazanego na śmierć. Jego bohaterem będzie Wampir z Osielska. Sprawa dwóch brutalnych morderstw, których dokonał na kobietach, jest rozpisana na 15 tomów sądowych akt. Wszystkie prześledził Marcin Myszka, autor podcastu Kryminatorium. Już wiadomo, co z tego wyniknie.

W dużym skrócie ta historia brzmi tak: Babcia Anulka urodziła się ok. 1836 roku w dzisiejszej Rumunii. Znała pięć języków. Była zielarką i znachorką. Urodziła 11 dzieci. Zabiła może nawet 150 osób, zyskując status pierwszej bałkańskiej seryjnej morderczyni. Przygotowywała „eliksiry miłości”, które sprzedawała kobietom, skarżącym się na problemy małżeńskie. Te podawały mężom skuteczne trucizny. Umierali po kilku dniach. W więzieniu spędziła osiem lat, według niektórych źródeł zmarła na wolności, jako zmęczona demencją 104-latka.

Jedna zbrodnia na tydzień, czyli jak powstaje podcast Kryminatorium. I co ma do tego Bydgoszcz?
Klaudia Ekert-Waraczewska Podcast Kryminatorium było najchętniej słuchanym podcastem w Polsce w 2020 roku

Pełnej wersji tej historii (w wersji pełnej emocji, zwrotów akcji, opowiedzianej głębokim, działającym na wyobraźnię głosem) można wysłuchać w jednym ze 145 odcinków podcastu Kryminatorium. Losy „wiedźmy” mieszczą się w 37 minutach, podobnie jak większość opowiadanych raz w tygodniu przez Marcina Myszkę zbrodni. Rekordzista wysłuchał 39 odcinków kryminalnego podcastu w ciągu doby! A Kryminatorium było najchętniej słuchanym podcastem w Polsce w 2020 roku.

Śledztwa, które pociągają

Skąd pomysł, by całymi dniami rozgrzebywać historie morderców, gwałcicieli, zwyrodnialców przed którymi drżał właściwie cały świat?
- Od dziecka fascynowały mnie zbrodnie – wyjaśnia Marcin Myszka, twórca popularnego podcastu Kryminatorium.
- Oj, to chyba nie zabrzmi dobrze… - sugeruję.
- No tak, może lepiej dopowiem: te historie interesują mnie od strony mechanizmów, które stoją za ich popełnieniem, a bardziej może jeszcze – mechanizmów, które pozwoliły wykryć sprawcę. Największe zbrodnie, do których doszło w Polsce w okresie PRL-u do dziś nie zostały wyczerpująco opowiedziane. Jasne: mamy archiwalne przekazy prasowe, zresztą sięgam po nie za każdym razem, gdy szukam osób, które dawne wydarzenia mogłyby jeszcze pamiętać. Mamy nawet czasem opracowania książkowe, mamy w końcu powieści, których autorzy inspirowali się autentycznymi wydarzeniami sprzed kilkudziesięciu lat. Brakuje materiałów, które w pełni przestawiałyby fakty, motywy sprawców, historie ofiar. Moją uwagę zwracają zwłaszcza sprawy sprzed lat, bo i metody, jakimi dysponowali dawniej śledczy znacznie różnią się od tych, które pozwalają szybko ująć podejrzanego dzisiejszym policjantom - bez łatwego dostępu do badań genetycznych, bez nowoczesnych sposobów zbierania śladów było trudniej, a przez to ciekawiej. Każda strona czytanych przeze mnie akt może przynieść zaskakujący zwrot akcji. Dla mnie to niezwykle pociągające.

Bydgoszcz miejscem akcji serialu true crime

Jedna zbrodnia na tydzień, czyli jak powstaje podcast Kryminatorium. I co ma do tego Bydgoszcz?
Klaudia Ekert-Waraczewska Materiałów na temat słynnych bydgoskich zbrodni będzie można wysłuchać odpłatnie w sieci. Na podstawie tych historii powstaną też odcinki podcastu Kryminatorium - dostępnego bezpłatnie na platformach streamingowych i na stronie www.kryminatorium.pl.

Potrzebna była historia, która wzbudzi emocje, a szanse ma na to sprawa, która przykuwała uwagę opinii publicznej, już kiedy wyszły na jaw.

Morderstwo rodzeństwa Trieblerów

W dniu pogrzebu zamordowanych Gabrysi i Pawła Trieblerów, 3 kwietnia 1960 roku, na ulicach Bydgoszczy pojawiło się - według niektórych źródeł - od 60 do 100 tys. ludzi. Sprawca 18-latkę i 14-latka zabił łomem, dodatkowo jej poderżnął gardło, a jemu zacisnął na szyi kabel.

Historia dziś wstrząsa tak samo jak przed laty: mężczyzna podczas pobytu w więzieniu, od jednego z kompanów „spod celi”, dowiedział się o bogatej rodzinie Trieblerów z Bydgoszczy. Rzeźbiarz już nie żył, ale jego żona Cecylia prowadziła dochodowy zakład kamieniarski. Odnalazł ją, mówił, że chce złożyć duże zamówienie jako konserwator zabytków. Trafił do domu rodziny Treiblerów, gdy nastolatkowie byli sami. Po dokonaniu brutalnych morderstw, sprawca ukradł stare futro Cecylii, aparat fotograficzny po jej zmarłym mężu i dwa zegarki. Milicja natychmiast rozpoczęła poszukiwania. Mordercę złapano po czterech godzinach w okolicach Kotomierza. Skazano go na karę śmierci. Wyrok wykonano.

Sprawa Wampira z Osielska także była na ustach wszystkich. Szeroko opisywała ją lokalna prasa, publikacje na ten temat pojawiały się jeszcze po wielu latach, także na łamach Expressu Bydgoskiego.
- Próbując dotrzeć do osób, które mogą pamiętać tamte sprawy, kontaktowałem się z autorem publikacji Krzysztofem Błażejewskim. Spotkałem się z Romanem Sidorkiewiczem, autorem książki „Bydgoszcz – mój fyrtel”. W latach 60. mieszkał niedaleko Gromady i Sielanki, czyli w pobliżu głównego miejsca akcji. Opowiedział o nastrojach jakie panowały wtedy w mieście, o strachu. Rozmawiałem z ekspertami. Zacząłem odwiedzać Bydgoszcz - by w sądzie czytać akta, a potem odwiedzać miejsca, związane ze zbrodniami. Nie powiem dziś, że znam miasto jak własną kieszeń, ale śladami Wampira z Osielska mogę podążać już bez GPS-u - mówi Marcin Myszka.

Jedna zbrodnia na tydzień, czyli jak powstaje podcast Kryminatorium. I co ma do tego Bydgoszcz?
Marcin Myszka - Zacząłem odwiedzać Bydgoszcz - by w sądzie czytać akta, a potem odwiedzać miejsca, związane ze zbrodniami. Nie powiem dziś, że znam miasto jak własną kieszeń, ale śladami Wampira z Osielska mogę podążać już bez GPS-u - mówi Marcin Myszka.

Sprawa Wampira z Osielska

Miał około 35 lat, mierzył jakieś 170 centymetrów, był szczupły, o pociągłej twarzy, a ubrany był w znoszoną ciemną kurtkę, związaną paskiem. W ręku trzymał wytartą teczkę, na jego szyi wisiał gładki szalik, a na głowie miał ciemny beret. Tak, na podstawie reakcji świadków, odmalował go na portrecie pamięciowym plastyk wydelegowany z Komendy Głównej Milicji Obywatelskiej w Warszawie. Śledczych zaciekawiło, dlaczego poszukiwany morderca nie zostawia wyraźnych odcisków palców, takich, które dałoby się dostępnymi w PRL-u metodami zidentyfikować. Czyżby podejrzany był o technologiczny krok do przodu i w niezbadany sposób umiał zacierać swoje odciski?
- Wyglądał jakby przyjechał ze wsi – dopowiadali świadkowie.
- Możne to rzeźnik – myśleli milicjanci, analizując brutalne rany zadane ofiarom.
Nie rzeźnik. Kowal o tak spracowanych dłoniach, o tak stwardniałych opuszkach palców, że nie zostawiający dających się zidentyfikować odcisków.
- Cichy, spokojny, ciapowaty – tak o zabójcy mówili sąsiedzi.
- Wampir z Osielska – pisze po latach prasa.
- Rozpruwacz z Bydgoszczy – tak w 10-odcinkowym audioserialu, którego premiera nastąpi za kilkanaście dni, nazywa go Marcin Myszka.
Ten cichy, spokojny mąż i ojciec przyznał się do zabicia dwóch kobiet. Opowiedział śledczym, że czerpał wyjątkową przyjemność z krojenia ich ciał, zadawania im bólu. Wampira z Osielska skazano na śmierć. Wyrok wykonano.

- Moi słuchacze nie zostawiają usłyszanych opowieści bez odpowiedzi – piszą, sugerując, czym jeszcze mógłbym się zająć. Bywa, że idę za tymi tropami. Najbardziej cenię sobie kontakt z byłymi milicjantami czy świadkami zbrodni, którzy po latach chcieliby poznać ich szczegóły albo podzielić się historią, którą noszą w pamięci – mówi Marcin Myszka.

Premiera serialu kryminalnego z akcją w Bydgoszczy już za dwa tygodnie

Materiałów na temat słynnych bydgoskich zbrodni będzie można wysłuchać odpłatnie w sieci. Na podstawie tych historii powstaną też odcinki podcastu Kryminatorium - dostępnego bezpłatnie na platformach streamingowych i na stronie www.kryminatorium.pl.

Historią Babci Anulki Marcina Myszkę zainteresowali słuchacze po tym, jak opowiedział im o Cioci Zsuzsi i kobietach z węgierskiej wioski Nagyrév.

W skrócie ta historia brzmi tak: w 1911 roku do wioski przeprowadziła się Zsuzsanna Olah. Zajmowała się ludową medycyną, odbierała porody, przerywała niechciane ciąże. Znalazła zamożnego męża. Dwa lata po ślubie zachorował na tajemniczą chorobę i zmarł. Wpływowa wdowa „pomagała” wiejskim rodzinom, przygotowując dla niechcianych noworodków truciznę z arszeniku. Kiedy mężczyźni z wioski wyjechali na wojnę, pomagała kobietom pozbyć się ciężaru opieki nad niepełnosprawnymi czy starymi członkami rodziny, a po powrocie mężów – z nimi samymi. Sprawa wyszła na jaw, bo jeden z mężczyzn domyślił się zamiarów żony, gdy ta nie zrobiła mu awantury, kiedy przyszedł do domu pijany. Aresztowano 80 kobiet i jednego mężczyznę, urzędnika, który pomagał w fałszowaniu aktów zgonów. Znachorka popełniła samobójstwo. Ostatecznie zarzuty postawiono 26 kobietom, osiem z nich skazano na śmierć przez powieszenie, 12 na więzienie, a sześć uniewinniono. Wykonano trzy egzekucje, zamieniając resztę wyroków na dożywocie.

W pełnej wersji tej historii trzeba wysłuchać samemu.

Dorota Witt

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.expressbydgoski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2021 Polska Press Sp. z o.o.