Był adwokatem czy nie? Tajemnica indeksu wziętego mecenasa

Czytaj dalej
Fot. archiwum Polska Press - zdjęcie ilustracyjne
Małgorzata Oberlan

Był adwokatem czy nie? Tajemnica indeksu wziętego mecenasa

Małgorzata Oberlan

Nawet strach myśleć o tym, jakie konsekwencje w przyszłości może pociągnąć za sobą stwierdzenie, że adwokat Piotr M. z Włocławka nigdy tak naprawdę... nie był adwokatem. Historia Piotra M., „Suchego”, to gotowy scenariusz filmowy. Prokuratura bada, czy ten wzięty adwokat już po pierwszym roku prawa nie sfałszował podpisu w indeksie.

Prawomocne orzeczenie o tym, że podstępem wyłudził dyplom i uprawnienia, oznaczałoby konieczność wzruszenia wszystkich procesów, w których bronił ludzi. Jego klienci okazaliby się pozbawionymi należnego każdemu prawa do obrony (właściwej) i sprawy ich wszystkich sądy rozpoznawać musiałyby ponownie - nie kryje prokurator Marcin Licznerski, szef Prokuratury Rejonowej Toruń Wschód, która bada sprawę.

Wzięty, ale czy prawdziwy?

Procesów do powtórki byłoby wiele, bo Piotr M. był wziętym adwokatem we Włocławku. Klientów miał jednak też z Bydgoszczy, Torunia i spoza regionu.

Jeden z moich klientów, którego Piotr M., nazywany w środowisku „Suchym”, bronił w sprawie narkotykowej, zachodzi teraz w głowę, co robić. Bronił go prawdziwy mecenas czy malowany? Proces będzie powtórzony czy nie? Takich ludzi jest teraz wielu. A w naszym prawniczym światku od dawna huczy - nie kryje jeden z toruńskich adwokatów, zastrzegając sobie anonimowość.

Skąd te wątpliwości? Niedawno ktoś bardzo dobrze zorientowany zawiadomił prokuraturę i Okręgową Radę Adwokacką o tym, że Piotr M. w przeszłości sfałszował wpis w swoim indeksie. A w związku z tym uprawnienia zdobył nieuczciwie i podstępem.

Sprawą zajęły się wspomniana prokuratura w Toruniu oraz ORA w tym mieście.

Bo nie zdał historii prawa?

Piotr M. studia prawnicze rozpoczął w pierwszej połowie lat 90. na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu.

Już na pierwszym roku miał oblać egzamin z jednego z podstawowych przedmiotów historyczno-prawniczych. Co wtedy zrobił? Postanowił kontynuować naukę gdzie indziej. Miał sfałszować w indeksie wpis wykładowcy o zaliczeniu feralnego egzaminu i z tak spreparowaną książeczką rozpocząć drugi rok studiów już w Gdańsku.

Co interesujące, właśnie wtedy zmienił nazwisko, legalnie. Student w Toruniu nazywał się Piotr Ś., a student w Gdańsku był Piotrem M. - dodaje prokurator.

Oczywiście, każdy zorientowany wie, że każda z uczelni prowadzi, posiada i archiwizuje protokoły egzaminacyjne. Dlatego śledczy już wystąpili o udostępnienie im tych z Torunia i Gdańska dotyczących mecenasa „Suchego”.

Jeśli się okaże, że w protokołach gdańskich student Piotr ma zaliczony wiadomy egzamin, a w toruńskim - nie, sprawa się częściowo wyjaśni.

Prokuratura podejrzewa, że w pierwszej połowie lat 90. panie z dziekanatu gdańskiej uczelni mogły zaoszczędzić sobie trudu, jakim był kontakt z uniwersytetem w Toruniu, i po prostu przepisały z jego indeksu dane do dokumentów.

Przypomnijmy, że był to czas bez powszechnej poczty elektronicznej i telefonów komórkowych. Wiadomo, że Piotr M. studia skończył w 1998 roku, więc zaczynał je prawdopodobnie w roku 1993.

Dlaczego „Suchy” zniknął?

To na razie jednak tylko możliwe wersje wydarzeń. Nasze postępowanie jest na etapie sprawdzającym. W pierwszych dniach lutego poinformujemy, czy oficjalnie wszczynamy śledztwo - zaznacza prokurator Marcin Licznerski.

Tymczasem mecenas „Suchy” zniknął. Jak podają lokalne media we Włocławku, „jakiś czas temu poinformował samorząd adwokacki, że zawiesza działalność i wyjeżdża za granicę”.

- Wyjechał? Uciekł, gdy tylko się dowiedział o doniesieniu do prokuratury - twierdzą jedni.

- Każdy ma prawo zacząć życie od nowa. Chcieli go zaszczuć, to nie czekał na najgorsze, tylko wyjechał - mówią drudzy.

Dla Prokuratury Rejonowej Toruń Wschód wyjazd pana mecenasa za granicę ma podwójne znaczenie.

Po pierwsze, oznacza potencjalne trudności z przesłuchaniem go w śledztwie. Po drugie, i tego prokuratura nie kryje, nagły wyjazd jest sygnałem. Standardowo podejrzewany o coś człowiek, który jest niewinny, postępuje inaczej. Otwiera drzwi (tutaj: kancelarii), pokazuje dowody niewinności i współpracuje.

Możliwe scenariusze

Sprawa Piotra M. jest tak świeża, że śledczy się zastanawiają, jaki nadać jej bieg w śledztwie. Podrabianie i fałszowanie dokumentów (art. 270 kodeksu karnego) to przestępstwo, które się przedawnia po 20 latach. Może sprawę należy zatem badać w kierunku wyłudzenia dyplomu i uprawnień zawodowych?

Śledczy mają swoje dylematy, a my możemy snuć scenariusze na przyszłość. Pierwszy mówi o tym, że mecenas „Suchy” był adwokatem malowanym , co potwierdzi też proces sądowy. To oznaczałoby wspomnianą konieczność wzruszania procesów, w których bronił. A w dalszej kolejności - próby dochodzenia finansowej satysfakcji od oszukanych klientów.

Scenariusz drugi mówi o tym, że Piotr M. zostanie oczyszczony ze wszystkich zarzutów.

Jeśli zawiadamiający o popełnionym przez niego przestępstwie czynił to w dobrej wierze, z przekonaniem o swojej racji, żadnych konsekwencji karnych nie poniesie.

Ale oczyszczony z zarzutów Piotr M. mógłby dochodzić od niego satysfakcji na drodze cywilnej. Dowodząc, że swoim doniesieniem zniszczył mu dobre imię i karierę, a więc naruszył jego dobra osobiste - nie kryje prokurator Marcin Licznerski z Torunia.

Dodajmy, że równolegle do postępowania prokuratorskiego toczy się branżowe.

Sprawa jest w toku. Zbieramy dowody. Skarżący został przesłuchany jako świadek - przekazał portalowi Dzień Dobry Włocławek adwokat Ryszard Szczygielski, rzecznik dyscyplinarny Okręgowej Rady Adwokackiej w Toruniu. Dodając, że cała historia wydaje się aż niemożliwa, bo „przecież mecenas został wpisany na listę adwokatów przez Okręgową Radę Adwokacką, która na pewno dysponuje odpowiednimi dokumentami w tym zakresie”.

Togi już splamione

Nie takie cuda jednak opinia publiczna już widziała. Dość wspomnieć głośną sprawę byłej już pani mecenas J.

Rok i 2 miesiące więzienia, zakaz wykonywania zawodu na 3 lata, grzywna i obowiązek oddania pieniędzy - to prawomocny wyrok dla Marii J., adwokatki z Torunia. Wyłudziła 102 tys. zł od własnych klientów - uznał Sąd Okręgowy w czerwcu ub.r.

Ta pani mecenas też była wziętym prawnikiem, ceniła się i nikomu do głowy by nie przyszło, że jest zdolna do oszustw. A jednak... Maria J. pożyczyła od czterech osób, które reprezentowała jako adwokat, łącznie 102 tys. zł (10, 42, 30 i 20 tys. zł). Największą kwotę pożyczyła jej pani Helena, emerytka, którą prawniczka dosłownie owinęła sobie wokół palca.

Wyrok za oszustwa i wyłudzenie pieniędzy we wrześniu 2018 r. usłyszał też adwokat Artur Ł., znany z programu „Sędzia Anna Maria Wesołowska”.

W roku 2017 natomiast głośna była sprawa z Wielkopolski. Małżeństwo adwokatów z Poznania oszukało swojego klienta, kradnąc mu ponad 3 mln zł. W zamian za zgodę na łagodniejszy wyrok obiecali oddać część pieniędzy. Pokrzywdzonym był biznesmen Grzegorz Kozłowski. Ustalono, że spółka adwokatów kupiła od przedsiębiorcy działkę za 5,5 mln zł. Zapłaciła mu ponad 2 mln zł. Pozostałe 3,2 mln zł miała przekazać po odsprzedaniu ziemi inwestorowi. Ale gdy grunt ostatecznie sprzedano, Grzegorz Kozłowski pieniędzy już nie zobaczył. Od adwokatów usłyszał, że ich spółka właśnie zmieniła właściciela, a nowym prezesem jest... obywatel Ukrainy.

Jak widać, reprezentanci adwokackiej profesji potrafią wchodzić w konflikty z prawem, i to nie byle jakie. Banalne jazdy samochodem na podwójnym gazie zdarzają im się jeszcze częściej, ale to proza życia.

Do sprawy mecenasa „Suchego” z Włocławka na pewno będziemy wracali.

Tutaj się czyta. Bez reklam.

Tak jak w kiosku. Kupując prenumeratę cyfrową, możesz czytać codzienne wydanie Expressu Bydgoskiego.

Co zyskujesz:

  • dostęp do wszystkich treści Expressu Bydgoskiego
  • codzienne e-wydanie Expressu Bydgoskiego
  • artykuły, reportaże, wywiady i multimedia
  • co tydzień nowy numer Ekstra Magazynu
Małgorzata Oberlan

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.expressbydgoski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.